Stefano Domenicali, dyrektor generalny Formuły 1, wywołał falę dyskusji swoimi ostatnimi wypowiedziami na temat sposobu prezentowania wyścigów. W obliczu nowych regulacji technicznych, gdzie zarządzanie energią elektryczną stało się kluczowe, kibice zaczęli tracić dostęp do istotnych grafik informacyjnych. Szef F1 uważa jednak, że większość widzów wcale nie potrzebuje skomplikowanych danych, aby cieszyć się widowiskiem na torze.
Wprowadzenie jednostek napędowych wykorzystujących w 47 procentach moc elektryczną sprawiło, że stan naładowania baterii ma ogromny wpływ na przebieg rywalizacji. Mimo to, grafiki pokazujące te parametry są stopniowo wycofywane z transmisji telewizyjnych. Powoduje to dezorientację u widzów, którzy nie rozumieją, dlaczego kierowcy zwalniają w szybkich zakrętach lub w jaki sposób budują przewagę przed atakiem. Domenicali pozostaje jednak nieugięty w swojej wizji upraszczania przekazu dla masowego odbiorcy.
Kontrowersyjna wizja uproszczonego widowiska
Włoski menedżer argumentuje, że współczesny fan szuka przede wszystkim emocji związanych z wyprzedzaniem, a nie analizy technicznej. Porównał on dane o baterii do mało istotnych parametrów, takich jak kąt otwarcia przepustnicy czy siła nacisku na hamulec. Według niego, skupianie się na detalach odciąga uwagę od kunsztu zawodników, co potwierdził w rozmowie z twórcą Gwiezdnych Wojen, George'em Lucasem, który doradzał mu w kwestii percepcji nowych fanów.
„Myślę, że prawda jest dokładnie odwrotna, ponieważ nikogo nie interesuje, jak prowadzisz swój samochód. Ludzi interesuje to, czy wyprzedzasz, czy nie. To jest zdecydowana większość ludzi” – stwierdził stanowczo Stefano Domenicali. Szef F1 dodał również, że dla masowego odbiorcy liczy się efekt końcowy: „Dla ogromnej większości ludzi, uwierzcie mi, oni po prostu chcą widzieć, co dzieje się na torze. Nie interesuje ich kąt otwarcia przepustnicy czy procent ciśnienia hamowania”.
Brak dostępu do danych o energii sprawia, że manewry takie jak walka Maxa Verstappena z Lewisem Hamiltonem w Budapeszcie stają się trudniejsze do pełnej oceny przez ekspertów. Nie wiadomo bowiem, na ile sukces zależał od późnego hamowania, a na ile od oszczędzania energii przez rywala. Domenicali uważa jednak, że takie detale powinny pozostać w sferze niszowej, a główny przekaz ma być czystą sztuką wyścigową, zrozumiałą dla każdego bez zbędnych wykresów.
