Piłkarzy Widzewa Łódź czeka w sobotę bardzo ważny pojedynek z Radomiakiem Radom. Sztab szkoleniowy chciałby mieć tego dnia do dyspozycji wszystkich podstawowych zawodników. Jak obecnie wygląda sytuacja zdrowotna w kadrze RTS-u?
Wczorajszy trening Widzewa przyniósł dwie pozytywne informacje. Marcel Krajewski, który w poprzednim meczu nie pojawił się nawet na ławce ze względu na nagłą infekcję, wrócił do pełnych zajęć z drużyną. Nieobecni pozostali jedynie Juljan Shehu i Steve Kapuadi — obaj pracowali indywidualnie w siłowni i szatni, jednak i w tym przypadku nie ma mowy o żadnych poważnych urazach.
Ważniejszym wydarzeniem był jednak powrót Osmana Bukariego. Wziął onudział w treningu wyrównawczym przeznaczonym dla zawodników, którzy w poprzednim spotkaniu nie grali od pierwszej minuty lub weszli z ławki. Asystent trenera Aleksandara Vukovicia, Mateusz Sobota, ostrożnie ocenił jego dyspozycję, zaznaczając jednocześnie, że Ghańczyk nie wyglądał na kogoś z dużymi zaległościami.
„Trenował z nami już w dniu meczowym po treningu. Był trening wyrównawczy dla zawodników, którzy nie grali od pierwszej minuty lub którzy weszli w trakcie spotkania, więc on przebył normalny trening na pełnych obrotach, 100% i nie było tam widać jakichś dużych zaległości" — powiedział Sobota na antenie WidzewTV.
Dodał przy tym, że sztab będzie monitorować formę zawodnika.
„Z tego, co już rozmawialiśmy w sztabie, to Osman bardzo mocno pracował na tej przysłowiowej banicji i na pewno wykonał w 100% robotę, którą miał zadaną."
Głośniejszym tematem w obozie Widzewa pozostaje nieskuteczność Andiego Zeqiriego. Szwajcarski napastnik od dłuższego czasu nie trafia do siatki, a jego sytuację bacznie obserwują kibice. Sobota nie widzi jednak powodów do niepokoju — pod warunkiem że problemy nie przenoszą się na treningi.
„Duży problem byłby, gdyby w treningach ta skuteczność czy dochodzenie do sytuacji szwankowało — wtedy byłby problem w poruszaniu się czy współpracy. Jeżeli w treningach ta skuteczność jest, to tak naprawdę on tylko na boisku, podczas tych minut od trenera, może to zmienić" — tłumaczył asystent.
Sobota odwołał się przy tym do pojęcia dobrze znanego kibicom piłkarskim — „przebudzenia".
„Wiemy, jak jest z napastnikami. Strzeli jedną bramkę i »pójdzie«. Oni nie zapominają, jak to się robi. Nieraz jedna bramka daje tak dużą pewność, że jest ona ważniejsza niż same techniczne umiejętności. Po prostu wiara. Jak ta jedna wpadnie, to pewność siebie rośnie na tyle, że później obojętnie jaka piłka spadnie w polu karnym, to możemy spodziewać się gola" — zapewnił szkoleniowiec.
Widzew zajmuje 17. miejsce w tabeli Ekstraklasy z 33 punktami po 28 kolejkach. Sobotni rywal — Radomiak Radom — plasuje się tuż powyżej, na pozycji 15. z 34 punktami. Mecz 29. kolejki w Radomiu zaplanowany jest na sobotę 18 kwietnia, godz. 14:45. Zwycięzca tego pojedynku może mocno oddalić się od strefy zagrożonej spadkiem z Ekstraklasy.
