Real Madryt szykuje się do ogromnych zmian kadrowych, które rozpoczną nową erę w historii klubu. Z zespołem pożegna się nie tylko trener Alvaro Arbeloa, ale przede wszystkim wieloletni kapitan i filar defensywy, Dani Carvajal. Media potwierdzają, że jego wygasający w czerwcu kontrakt nie zostanie przedłużony, co definitywnie kończy jego pełną sukcesów przygodę na Santiago Bernabeu.
Obecny sezon jest dla Carvajala pasmem nieszczęść i problemów zdrowotnych. Obrońca wystąpił w zaledwie 20 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach, a jego licznik prawdopodobnie zatrzyma się na tej liczbie. Ostatni uraz palca u nogi, którego nabawił się w tym tygodniu, stawia pod znakiem zapytania jego udział w pozostałych meczach kampanii. Krótki występ w wygranym 2:1 starciu z Alaves może okazać się jego ostatnim momentem w białej koszulce madryckiego giganta.
Klub podjął decyzję za zawodnika
Choć wcześniej sugerowano, że ostateczny głos w sprawie przyszłości należy do samego piłkarza, rzeczywistość okazała się inna. Władze Realu Madryt już od dłuższego czasu wiedziały, że nie przedstawią Carvajalowi propozycji nowej umowy. Klub postawił na odświeżenie składu i nie zamierza dawać obrońcy szansy na pozostanie w zespole. Hiszpan musi teraz szukać nowego pracodawcy, podczas gdy w Madrycie trwa już planowanie życia bez swojego kapitana.
Lukę po odejściu legendy ma wypełnić Trent Alexander-Arnold, ale Real Madryt rozważa także inne opcje wzmocnienia prawej obrony. Szansę mogą otrzymać utalentowani wychowankowie z akademii La Fabrica, tacy jak David Jimenez czy Jesus Fortea. Jedyną niewiadomą pozostaje teraz powrót Carvajala na ostatni mecz sezonu przeciwko Athletic Club. Byłaby to jedyna okazja, aby kibice zgromadzeni na Bernabeu mogli godnie pożegnać zawodnika, który przez lata stanowił o sile ich drużyny.
