Początek nowej ery w Formule 1 przyniósł nieoczekiwany problem, który spędza sen z powiek organizatorom. Wyścigi w Australii i Chinach padły łupem Mercedesa po zastosowaniu banalnie prostej strategii jednego postoju. Kibice tęsknią za dreszczowcem z Węgier z 2019 roku, gdzie Lewis Hamilton rzucił się w pogon za Maxem Verstappenem dzięki dodatkowej wizycie u mechaników. Obecnie bolidy są lżejsze o 32 kg i generują mniejszy docisk, co sprawia, że ogumienie wytrzymuje znacznie więcej, niż zakładano.
Włoski producent opon nie zamierza bezczynnie przyglądać się procesji na torze. Mario Isola, szef motorsportu w Pirelli, zapowiada możliwość zmiany doboru mieszanek jeszcze w trakcie trwania obecnego sezonu. Choć zespoły otrzymały wstępny harmonogram na cały rok, przepisy pozwalają na korekty w porozumieniu z FIA. Isola sugeruje, że na niektórych obiektach zobaczymy opony o jeden stopień miększe, co ma wymusić na inżynierach odejście od bezpiecznych i przewidywalnych strategii na jeden pit-stop.
Powtórka z historii i walka z czasem
Sytuacja przypomina sezon 2017, gdy po zmianie przepisów aż 13 z 20 wyścigów wygrano przy zaledwie jednej zmianie kół. Obecne bolidy są wolniejsze od zeszłorocznych maszyn o ponad 1,4 sekundy, co drastycznie zmniejsza obciążenia działające na gumę w zakrętach. Dodatkowo kierowcy częściej stosują technikę „lift and coast”, by oszczędzać energię elektryczną, co jeszcze bardziej wydłuża życie opon. Pirelli analizuje dane z Bahrajnu i rozważa przejście na zestaw C2, C3 i C4 zamiast twardszych odpowiedników.
Mario Isola, który latem odejdzie z włoskiej firmy, podkreśla, że tempo rozwoju nowych konstrukcji jest niezwykle wysokie. Samochody w drugiej połowie sezonu będą znacznie szybsze, co automatycznie zwiększy stres, jakiemu poddawane jest ogumienie. Producent musi teraz precyzyjnie wyważyć ryzyko, aby nie doprowadzić do sytuacji, w której opony będą zbyt delikatne. Decyzje o ewentualnym wprowadzeniu jeszcze miększych mieszanek na wzór dawnych „hypersoftów” mogą jednak zapaść dopiero w kontekście przygotowań do 2027 roku.
