Real Madryt przestaje wierzyć w Eduardo Camavingę jako fundament swojej przyszłości. Francuski pomocnik, sprowadzony cztery i pół roku temu z Rennes za 31 mln euro, stracił status gracza nietykalnego. Jak donosi RadioMarca, klub jest gotowy wysłuchać ofert za 23-latka.
Władze z Madrytu oczekują za swojego zawodnika co najmniej 50 mln euro. Pieniądze ze sprzedaży Francuza mają sfinansować letnie wzmocnienia w środku pola, gdzie na liście życzeń znajdują się Rodri Hernandez oraz Kees Smit. Camavinga, mimo kontraktu obowiązującego do 2029 roku, nie zdołał na stałe wywalczyć miejsca w podstawowym składzie. Sam piłkarz przyznał ostatnio, że ma ogromne problemy z zachowaniem regularnej formy, co rzutuje na jego pozycję w zespole prowadzonym przez Carlo Ancelottiego.
Problemy zdrowotne i zainteresowanie z Premier League
Istotnym czynnikiem wpływającym na decyzję Realu jest sytuacja zdrowotna pomocnika. W obecnym sezonie Camavinga rozegrał zaledwie 1685 minut w 31 występach. Choć nie przechodził poważnych urazów, ciągłe drobne kontuzje uniemożliwiają mu złapanie rytmu meczowego. Brak ciągłości w grze sprawił, że sztab szkoleniowy zaczął szukać innych rozwiązań. Matteo Moretto informuje, że zapytania o zawodnika już spływają do biur na Santiago Bernabeu, co może zwiastować gorące okno transferowe z udziałem reprezentanta Francji.
Najpoważniejszym kierunkiem dla pomocnika wydaje się Premier League, gdzie zainteresowanie wyrażał Liverpool. Angielski klub badał możliwość transferu już w styczniu. Do gry włącza się także saudyjskie Al-Ittihad, które bacznie obserwuje sytuację 23-latka. Choć sam Camavinga nie zadeklarował jeszcze chęci odejścia z Madrytu, otwarta postawa klubu wobec negocjacji może zmusić go do zmiany otoczenia. Real Madryt jasno określił cenę i czeka na pierwszy ruch ze strony potencjalnych kupców.
