Francuska Federacja Piłkarska (FFF) otwarcie kwestionuje sposób zarządzania światowym futbolem. Choć kontrowersyjny plan sprzedaży udziałów w mistrzostwach świata został wycofany, napięcie między Paryżem a Zurychem nie maleje. Jak donoszą media, w sprawę zaangażował się nawet Pałac Elizejski, naciskając na twardszy kurs wobec działań Gianniego Infantino.
Prezes FFF Philippe Diallo, który od 2023 roku stoi na czele francuskiej piłki, nie gryzie się w język po ostatnich wydarzeniach. W oficjalnym stanowisku federacja podkreśla, że obecny model władzy w FIFA wyczerpał swoją formułę. Francuzi domagają się natychmiastowej transformacji i przywrócenia demokratycznych standardów wewnątrz organizacji, która ich zdaniem przestała być transparentna. Sytuacja jest o tyle dynamiczna, że UEFA wciąż podtrzymuje groźbę bojkotu rozgrywek FIFA, argumentując to całkowitą utratą zaufania do obecnego kierownictwa.
Poważne pytania o przyszłość FIFA
Kryzys pogłębiają ostre wypowiedzi płynące z francuskiej federacji, która wprost punktuje braki w etyce zarządzania. „Chociaż ta propozycja została porzucona, pozostają poważne pytania dotyczące zarządzania FIFA” – wyjaśniła FFF. To uderzenie w fundamenty władzy Infantino, zwłaszcza że Diallo uważa, iż obecne standardy nie odpowiadają wyzwaniom, przed którymi stoi światowy futbol. Federacja domaga się, aby organizacja zaczęła przestrzegać najwyższych norm uczciwości, co obecnie ma nie mieć miejsca.
Podczas gdy federacje z Anglii, Walii czy Chorwacji wycofały już swoje poparcie dla Infantino, a norweska działaczka Lisa Klaveness wezwała go do dymisji, Francja wybiera drogę systemowej presji. „FIFA musi podjąć głęboką transformację swojego zarządzania i pozwolić na prawdziwą demokratyczną debatę wewnątrz organizacji” – zaznacza FFF. Philippe Diallo zapowiedział, że w nadchodzących tygodniach będzie aktywnie działał na rzecz większej odpowiedzialności i przejrzystości w strukturach, które decydują o losach najpopularniejszej dyscypliny sportu na świecie.
