Bayern Monachium odzyskał swojego lidera w wielkim stylu. Jamal Musiala zdobył swoją pierwszą bramkę w sezonie Bundesligi 2025/26, przerywając fatalną passę dziesięciu miesięcy bez trafienia w lidze. Niemiecki zawodnik wrócił do gry po koszmarnej kontuzji, której doznał podczas letnich Klubowych Mistrzostw Świata.
Okazja do przełamania pojawiła się w nietypowych okolicznościach, ponieważ z gry wypadł Harry Kane. Anglik zmaga się z urazem łydki, co otworzyło szansę dla innych zawodników przy rzucie karnym. Choć Kane pozostaje bezdyskusyjnym wykonawcą jedenastek i goni rekord strzelecki Roberta Lewandowskiego, tym razem musiał oddać pole koledze z drużyny. Musiala wykorzystał ten moment bezbłędnie, mimo że nie był to gol z gry.
Vincent Kompany o braku planu B w Monachium
Trener Vincent Kompany przyznał otwarcie, że sztab nie przygotował sztywnej hierarchii na wypadek nieobecności kapitana reprezentacji Anglii. Belgijski szkoleniowiec zdradził, że w zespole jest wielu piłkarzy zdolnych do egzekwowania rzutów karnych, w tym Joshua Kimmich czy Tom Bischof. W kluczowym momencie meczu Kompany postawił jednak na pełną swobodę i intuicję swoich podopiecznych, co przyniosło oczekiwany skutek.
Decyzja o tym, że to właśnie Musiala podejdzie do piłki, zapadła błyskawicznie na boisku. Kompany wyjaśnił dziennikarzom, że Jamal po prostu miał przeczucie, a on sam zaufał instynktowi swojego zawodnika. Szkoleniowiec Bayernu nie ukrywa, że życie bez Kane'a jest dla klubu nową sytuacją, nad którą nie mieli czasu się głębiej zastanawiać. Najważniejszy jest jednak fakt, że 23-letni ofensywny pomocnik w końcu odzyskał rytm meczowy.
