Real Madryt stoi u progu historycznej zmiany, jakiej kibice nie widzieli od 2004 roku. Florentino Perez ogłosił wybory na prezesa klubu, ale tym razem może nie być jedynym kandydatem na to stanowisko. Do walki o władzę szykuje się Enrique Riquelme.
Przez ostatnie pięć kadencji Perez rządził bez żadnego wyzwania, ponieważ nikt nie był w stanie spełnić rygorystycznych wymogów statutowych. Kandydat musi być Hiszpanem, posiadać 15-letni staż członkowski oraz przedstawić gwarancję bankową w wysokości 15 procent budżetu klubu. Obecnie ta kwota wynosi około 187 mln euro. Riquelme, potentat branży energetycznej, potwierdził w rozmowie z dziennikiem AS, że dysponuje takimi środkami i poważnie rozważa start w nadchodzącym głosowaniu.
Walka o przyszłość Realu Madryt
Decyzja o rzuceniu wyzwania Perezowi ma zapaść w ciągu najbliższych dni. Riquelme podkreśla, że jego celem jest stworzenie projektu, który będzie ekscytujący dla członków klubu przez kolejne dwie dekady. Media, w tym El Confidencial oraz Cadena SER, donoszą, że przedsiębiorca podjął już ostateczną decyzję o starcie. Obecnie pracuje nad skompletowaniem projektu sportowego, który ma przekonać socios do zmiany na szczytach władzy w najbardziej utytułowanym klubie świata.
Czas na zgłoszenie kandydatur upływa w sobotę 23 maja. Jeśli Riquelme oficjalnie wejdzie do gry, proces wyborczy ruszy 25 maja, a samo głosowanie odbędzie się prawdopodobnie 7 czerwca. Perez, ogłaszając wybory, mógł liczyć na zaskoczenie rywala, jednak Riquelme zapowiada, że nie zamierza marnować czasu. W najbliższym czasie dowiemy się, czy wieloletni prezes Królewskich faktycznie będzie musiał stanąć do bezpośredniej walki o głosy po raz pierwszy od ponad dwudziestu lat.
