Merlin Polzin stanął przed kamerami po raz drugi w ciągu tygodnia, by tłumaczyć się z klęski 0:5. Choć Hamburger SV po trzech kolejkach Bundesligi ma na koncie zero punktów i dwanaście straconych bramek, szkoleniowiec uparcie szuka pozytywów w grze swojego zespołu. Niedzielne starcie w Lipsku pokazało jednak brutalną różnicę klas, gdy gospodarze w zaledwie pięć minut drugiej połowy wbili trzy gole, definitywnie rozbijając beniaminka.
Mimo druzgocącego wyniku, Polzin starał się odróżnić niedzielną porażkę od tej sprzed tygodnia z Mainz. Hamburg zaczął spotkanie agresywnie, a po przerwie wypracował kilka okazji, których nie wykorzystali Zakaria El Ouahdi oraz Patson Daka. Brak skuteczności zemścił się błyskawicznie, bo Lipsk bezlitośnie wykorzystał każdy błąd defensywy gości, zamieniając wyrównany przez moment mecz w kolejny pogrom.
Trener i dyrektor apelują o spokój w obliczu kryzysu
„Można spojrzeć na wynik i powiedzieć, że było tak samo gównianie jak w zeszłym tygodniu. Z drugiej strony widziałem dziś drużynę, która od samego początku starała się wypaść znacznie lepiej” – przyznał Merlin Polzin podczas konferencji prasowej. Szkoleniowiec podkreślił, że statystyki strzałów nie oddają w pełni przebiegu gry, a kluczem do wyjścia z kryzysu ma być odpowiedzialność zbiorowa, a nie szukanie winnych w szatni.
Dyrektor sportowy Claus Costa w rozmowie z DAZN nie gryzł się w język, nazywając sytuację upokarzającą. Przyznał, że problem ma charakter zarówno indywidualny, jak i kolektywny, ale wykluczył gwałtowne ruchy kadrowe czy emocjonalne przemówienia. Według niego klub musi wykorzystać energię kibiców, którzy mimo fatalnych wyników wspierali zespół w Lipsku, co ma być fundamentem przed nadchodzącym meczem domowym z Kolonią.
