Harry Kane wreszcie trafił do siatki w nowym sezonie Bundesligi, ratując komplet punktów dla Bayernu Monachium w starciu z ambitnym beniaminkiem. Choć starcie mistrza z nowicjuszem zapowiadało się na jednostronne widowisko, piłkarze Elversbergu zmusili faworytów do maksymalnego wysiłku. Ostatecznie doświadczenie gości i błysk angielskiego napastnika przeważyły szalę zwycięstwa na stronę zespołu Vincenta Kompany'ego.
Spotkanie od początku dostarczało emocji, a gospodarze nie zamierzali jedynie bronić dostępu do własnej bramki. W 26. minucie Lennart Karl otworzył wynik meczu, zamykając dośrodkowanie Ismaela Saibariego, które przeszło przez całe pole karne. Elversberg odpowiedział jeszcze przed przerwą trafieniem Cole’a Campbella, jednak sędziowie dopatrzyli się minimalnego spalonego i gol nie został uznany. Determinacja gospodarzy przyniosła efekt po godzinie gry, gdy Maurice Krattenmacher popisał się precyzyjnym, podkręconym strzałem z dystansu, doprowadzając do wyrównania.
Reakcja Vincenta Kompany’ego była natychmiastowa, a wprowadzenie na boisko Jamala Musiali, Luisa Diaza oraz Joshuy Kimmicha całkowicie zmieniło obraz gry. Bayern zaczął seryjnie stwarzać okazje, w tym strzał Michaela Olise w poprzeczkę, aż w 71. minucie Harry Kane uderzeniem z ostrego kąta pokonał Nicolasa Kristofa. Mimo naporu monachijczyków w końcówce, najlepszym zawodnikiem meczu według Get German Football News został obrońca gospodarzy Maximilian Rohr, który zanotował aż 13 skutecznych interwencji defensywnych.
Niedzielne starcie było historycznym wydarzeniem dla małego miasteczka Spiesen-Elversberg, które gościło aktualnych mistrzów Niemiec na stadionie będącym wciąż w budowie. Obiekt o pojemności poniżej 10 tysięcy miejsc wypełnił się po brzegi, by oglądać pierwszą ligową porażkę swojej drużyny w bieżących rozgrywkach. Bayern Monachium kontynuuje marsz w górę tabeli, podczas gdy beniaminek udowodnił, że potrafi nawiązać walkę z najsilniejszymi markami w kraju.
