Antwerpia wyrasta na najgorętsze krzesło w belgijskiej piłce, a Joseph Oosting właśnie przekonał się o tym na własnej skórze. Klub oficjalnie ogłosił zwolnienie szkoleniowca po kompromitującej porażce 0:3 z OH Leuven. To już drugi trener, który stracił pracę w tym zespole w trakcie obecnych rozgrywek.
Oosting przejął stery w listopadzie po Stefie Wilsie, ale jego misja ratunkowa zakończyła się fiaskiem. Jest on już trzecim stałym trenerem, który odchodzi z klubu od czasu pożegnania Marka van Bommela w 2024 roku. Antwerpia wciąż nie potrafi znaleźć godnego następcy dla byłego reprezentanta Holandii. Choć Oosting oddalił widmo największych kłopotów, zespół ostatecznie wypadł z walki o europejskie puchary, co przelało czarę goryczy u władz belgijskiego klubu.
Fatalny bilans i finansowy mur
Statystyki Oostinga są bezlitosne i pokazują skalę problemu. Szkoleniowiec wykręcił średnią zaledwie 1,2 punktu na mecz, wygrywając tylko osiem spotkań przy jedenastu porażkach. Jego 36-procentowy wskaźnik zwycięstw nie dawał nadziei na poprawę sytuacji w tabeli. Następcy van Bommela, w tym Jonas De Roeck i wspomniany Wils, zderzyli się z brutalną rzeczywistością finansową. Klub operuje obecnie przy znacznie większych ograniczeniach budżetowych niż w czasach swoich największych sukcesów sprzed kilku lat.
Tymczasowe stery w drużynie przejmuje teraz były pomocnik Faris Haroun. Władze Antwerpii prawdopodobnie wstrzymają się z wyborem docelowego trenera aż do letniego okna transferowego. Nowy szkoleniowiec stanie przed karkołomnym zadaniem budowy zespołu bez wpływów z europejskich pucharów. Brak awansu do międzynarodowych rozgrywek oznacza kolejny cios w finanse klubu, co jeszcze bardziej utrudni powrót na szczyt ligowej tabeli i nawiązanie do dawnej formy.
