Hiszpania wyrasta na jednego z głównych faworytów do zwycięstwa w nadchodzących mistrzostwach świata w 2026 roku. Drużyna Luisa de la Fuente po triumfie na Euro 2024 chce potwierdzić dominację na boiskach w USA, Meksyku i Kanadzie. Selekcjoner ma jednak poważny ból głowy związany ze zdrowiem jednego ze swoich liderów.
Nico Williams od września zmaga się z bolesną pubalgią, która wykluczyła go z regularnej gry. Podczas gdy Lamine Yamal szybko uporał się ze swoimi problemami, skrzydłowy Athleticu Bilbao wciąż przechodzi żmudną rehabilitację. Piłkarz jest obecnie wyłączony z treningów, a sztab medyczny robi wszystko, aby postawić go na nogi przed najważniejszą imprezą czterolecia. Ostatnie dwa tygodnie intensywnego leczenia przyniosły jednak przełom w procesie powrotu zawodnika do pełnej sprawności.
Wyścig z czasem i walka o powrót na mundial
Luis de la Fuente przyznał, że stan zdrowia Williamsa ulega poprawie, choć sytuacja wciąż jest dynamiczna. Trener zaznaczył, że zawodnik czuje się znacznie lepiej, ale przed nim jeszcze jeden etap specjalistycznego leczenia. Szkoleniowiec przewiduje, że czerwcowy termin Finalissimy może okazać się zbyt wczesny na powrót, jednak jest optymistą w kwestii wyjazdu na mistrzostwa świata. Jeśli proces gojenia nie zostanie zakłócony przez żadne komplikacje, Williams ma szansę pojechać na turniej w bardzo dobrej formie fizycznej.
Obecność Williamsa w kadrze La Roja jest dla Hiszpanów priorytetem, biorąc pod uwagę jego wpływ na grę ofensywną zespołu w ostatnich latach. Sztab medyczny monitoruje każdy krok piłkarza, wiedząc, że całkowite wyleczenie pubalgii jest warunkiem koniecznym do walki o drugi w historii tytuł mistrzów świata. Wszystko zależy teraz od tego, czy organizm zawodnika zareaguje pozytywnie na ostatnią fazę terapii przed ogłoszeniem ostatecznej listy powołań na turniej w Ameryce Północnej.
