Jürgen Klopp przyznał, że przebudowa reprezentacji Niemiec będzie wymagała czasu. Po niedzielnej porażce 0:1 z Grecją w Augsburgu selekcjoner przypomniał, że nie rozwiąże wszystkich problemów kadry za jednym zamachem.
Po porażce z Grecją na WWK Arenie Klopp mówił, że znał trudną sytuację niemieckiego futbolu, zanim objął kadrę. „Wiedziałem, zanim tu przyjechałem, że niemiecki futbol nie znajduje się obecnie w najlepszej sytuacji w swojej historii i że Jürgen Klopp nie przyjdzie i nie rozwiąże po prostu wszystkich problemów za jednym zamachem. Jeśli ktoś wcześniej tego nie wiedział, teraz już wie. Kroki nigdy nie są dość duże. Nigdy nie dzieje się wystarczająco szybko. Ale w niedalekiej przyszłości nadejdzie moment, gdy będziemy trudnym rywalem dla każdego przeciwnika” – powiedział.
Klopp bierze krytykę na siebie
Przed rozpoczęciem pracy z kadrą Klopp zapowiadał, że początkowym etapom przebudowy może towarzyszyć chaos. Wskazywał też, że na poziomie reprezentacyjnym czasu na rozwijanie stylu gry jest niewiele, a jego celem będzie jak najszybsze pokazanie nowych założeń. Na pierwsze cztery mecze Ligi Narodów powołał 44 zawodników.
Selekcjoner wziął piłkarzy w obronę i stwierdził, że to on powinien przyjąć krytykę. Po meczu przyznał również, że jego decyzje częściowo przyczyniły się do porażki. Zaskoczyły go gwizdy na stadionie, ale podkreślił, że ważniejszy od dobrego początku będzie dobry koniec. Klopp uznał też, że niepowodzenie z Grecją dostarczy mu przydatnych informacji w dalszej przebudowie reprezentacji Niemiec, którą prowadzi jako nowy selekcjoner.
Klopp nie zamierza porzucać obranej drogi po niepowodzeniu w Augsburgu. „Przyszłość będzie tak świetlana, jaką ją uczynimy. Stawimy temu czoła, dając z siebie wszystko. Będziemy dalej podążać tą drogą” – zapowiedział. Szkoleniowiec zaliczył najgorszy początek pracy w roli selekcjonera Niemiec.
