W ubiegłą niedzielę Industria Kielce dosłownie rozbiła Orlen Wisłę Płock na jej parkiecie i teraz z tysiącami własnych kibiców za plecami jest o krok od odebrania Nafciarzom tytułu mistrza Polski. Czy 31 maja Hala Legionów będzie świętować?
Pierwsze starcie finałowej serii ORLEN Superligi nie przyniosło wielkich emocji. Bo chociaż oba zespoły miały podobną motywację, a na trybunach i ławkach obu ekip było wiele rywalizacji – Industria Kielce wygrała zdecydowanie, a jej rywale zostali całkowicie zdominowani. I to w zasadzie niemal od samego początku. Rewanż odbędzie się w niedzielę w Hali Legionów, gdzie Kielczanie będą mogli liczyć na wsparcie własnej publiczności, co od lat czyni ten obiekt jednym z najtrudniejszych miejsc do gry w całej Europie.
ORLEN Wisła Płock staje przed zadaniem, które na papierze wygląda niekorzystnie. Żeby zachować szanse na obronę tytułu – trzeciego z rzędu i dziesiątego w całej klubowej historii – Niebiesko-Biało-Niebiescy muszą wygrać w Kielcach. Nie ma scenariusza pośredniego: porażka oznacza klęskę, tj. srebrny medal na zakończenie rozgrywek.
Świadomość trudnego położenia nie ostudziła jednak nastrojów w obozie Nafciarzy. Melvyn Richardson, rozgrywający Wisły, postawił sprawę jasno:
„Przed nami bardzo ważny mecz. Jeśli chcemy zachować szansę na zdobycie tytułu, musimy wygrać — nie ma innej opcji. Będziemy potrzebować wsparcia wszystkich kibiców, bo czeka nas bardzo trudne spotkanie. Mam jednak ogromne zaufanie do naszej drużyny i głęboko wierzę, że razem możemy osiągnąć wielkie rzeczy!".
Podobny ton przyjął bramkarz Torbjorn Bergerud, który otwarcie przyznał, że w rewanżu konieczna jest inna jakość:
„W rewanżu musimy pokazać się z zupełnie innej strony. Damy z siebie wszystko, aby osiągnąć zamierzony wynik, i głęboko wierzę, że zaprezentujemy się znacznie lepiej niż w ostatnim meczu. Takie spotkania zawsze są wymagające, ale jednocześnie dają ogromną przyjemność z gry. Musimy więc pojechać do Kielc, cieszyć się chwilą, a wtedy osiągniemy rezultat, którego wszyscy pragniemy".
Industria gra natomiast o domknięcie sprawy przed własną publicznością i powrót na mistrzowski tron – cel, który po trzech przegranych z rzędu z Nafciarzami wydawał się być bardzo odległy, jednak po wyniku z pierwszego finału zaczyna być w zasięgu ręki.
Niedzielne spotkanie rozstrzygnie, czy płocka drużyna zdoła odwrócić bieg wydarzeń, czy też złoty medal powędruje do Kielc. Początek starcia o godzinie 12:30.
