Jürgen Klopp znalazł się pod rosnącą presją po publicznych komentarzach na temat sytuacji kapitana reprezentacji Niemiec Joshuy Kimmicha. Źródłem sporu nie było jednak skreślenie pomocnika ze składu, lecz zaplanowane odesłanie go do domu w połowie nietypowo licznego październikowego zgrupowania – pierwszego dla Kloppa w roli selekcjonera.
Kimmich zagrał w pierwszych meczach Ligi Narodów z Holandią i Grecją, ale chciał zostać z zespołem na dalszą część obozu. Po remisie 1:1 z Holandią i porażce 0:1 z Grecją wrócił do domu zgodnie z planem selekcjonera. Klopp ujawnił, że kapitan kilka razy pytał, czy może pozostać. „Naprawdę pytał parę razy. Mogę mu powiedzieć: im częściej pytasz, tym mniejsza szansa, że dostaniesz to, czego chcesz. Chcieliśmy tak podzielić zgrupowanie i chcę też zobaczyć tych chłopaków, gdy nie ma największych postaci. To również muszę zobaczyć. W przyszłości mogą zdarzyć się kontuzje i inne rzeczy” — mówił w rozmowie z BR24.
Krytyka za sposób komunikacji
Selekcjoner podkreślał, że decyzja nie była wymierzona w Kimmicha. „Świetnie się zaprezentował, jest świetnym kapitanem. Wszystko było dobrze. [Decyzja] nie była wymierzona w nikogo. Musimy być przygotowani na każdą ewentualność i chcemy dać każdemu szansę, na którą zasługuje” — mówił Klopp. Dodał też, że „rodzina Kimmichów jest teraz na rodzinnych wakacjach” i ma nadzieję, że piłkarz dobrze wykorzysta przerwę. Licząca 44 zawodników kadra została podzielona na dwie grupy, a Kimmich miał uczestniczyć tylko w pierwszej części zgrupowania.
Dyskusja nabrała tempa po wygranej Niemiec 2:0 z Serbią. Bez Kimmicha Aleksandar Pavlović, Tom Bischof i Florian Wirtz stworzyli dobrze funkcjonujący środek pola, a drużyna rozegrała najbardziej przekonujący ze swoich pierwszych trzech meczów pod wodzą Kloppa. Pojawiły się pytania, czy takie ustawienie nie pasuje do pomysłu selekcjonera lepiej niż wariant z kapitanem. Zapytany o absencję Kimmicha, Klopp odparł: „No tak, i wtedy mamy historię o Jo Kimmichu. Właśnie do tego zmierzacie”. Odrzucał sugestię, że nowe zestawienie środka pola może być lepiej dopasowane do jego koncepcji gry. Zaznaczał, że chce mieć zespół zdolny grać w różnych konfiguracjach, a nie uzależniony od jednego pomocnika.
Temat wrócił dzień później w Salonikach. Klopp zażartował, że oficjalnie poddaje się w próbach kontrolowania dyskusji. „Nie mam szans odpowiedzieć na to pytanie, żebyście nie zrobili z tego historii. Poddaję się. Naprawdę. Oficjalnie. Jeśli chodzi o ten temat, poddaję się. Róbcie z tym, co chcecie. Cieszę się z meczu i cieszę się, że Joshua Kimmich jest czołowym piłkarzem reprezentacji Niemiec” — powiedział. Te próby ucięcia spekulacji same stały się jednak częścią sporu.
Oliver Hartmann, główny reporter „Kickera”, ocenił w weekend, że sposób komunikowania decyzji przypomina „stopniowe rozmontowywanie” pozycji kapitana. Nie kwestionował prawa Kloppa do sprawdzenia innych pomocników, lecz krytykował publiczne wypowiedzi o grze bez największych postaci oraz żart z powtarzających się próśb Kimmicha. Jego zdaniem ze zwykłej rotacji zrodziła się debata o tym, czy piłkarz ze 116 występami w kadrze nadal pasuje do jej przyszłości. Hartmann zaapelował, by Klopp wspierał kapitana publicznie i prywatnie.
Podobne zastrzeżenia zgłosił Oliver Kahn, były kapitan Niemiec. W rozmowie ze Sky/RTL skrytykował wyjaśnienie, że selekcjoner chciał sprawdzić zespół bez jednej z jego najważniejszych postaci. „Osobiście nie uważam, by to stwierdzenie było szczególnie korzystne z perspektywy Joshuy Kimmicha. Bo co ono oznacza? Chce sprawdzić, czy pewna osobowość może ograniczać zespół. Nie powinno się mówić czegoś takiego publicznie, bo w pewien sposób dyskredytuje się zawodnika” — powiedział Kahn.
Nie oznacza to, że same wątpliwości natury sportowej są bezzasadne: przeciwko Holandii Kimmich, grając jako jedyny defensywny pomocnik, wielokrotnie zostawał z ogromną przestrzenią do załatania, gdy rywale mijali pierwszą linię pressingu. Z kolei z Grecją popełniał błędy, które złożyły się na jednoznacznie słaby występ indywidualny, a atak reprezentacji Niemiec przez pewien czas funkcjonował lepiej, gdy Klopp polecił mu grać wyżej, zamiast stale schodzić do środkowych obrońców. Ocena jego roli taktycznej pozostaje więc odrębną sprawą od krytyki sposobu, w jaki selekcjoner prowadzi publiczną dyskusję o kapitanie.
