Julián Álvarez może nie trafić na Emirates Stadium z powodu osobistych preferencji dotyczących miejsca zamieszkania. Choć Arsenal jest obecnie jedynym klubem gotowym wyłożyć konkretne pieniądze za napastnika, Argentyńczyk nie chce mieszkać w Londynie.
Dziennikarz Pedro Fullana z SER Deportivos informuje, że sytuacja znalazła się w martwym punkcie. Arsenal wyrósł na głównego kandydata do pozyskania 26-letniego zawodnika, ale opór piłkarza przed przeprowadzką do angielskiej stolicy skutecznie blokuje negocjacje. W grze pozostawała również Barcelona, jednak w jej przypadku rozmowy utknęły w martwym punkcie ze względu na kwestie finansowe. W tej sytuacji mistrz świata woli pozostać w Madrycie pod wodzą Diego Simeone, zamiast na siłę szukać odejścia z Atletico.
Władze Atletico Madryt wydają się niewzruszone zamieszaniem wokół swojej gwiazdy i planują budowę zespołu na kolejny sezon właśnie wokół Álvareza. Napastnik, który w minionych rozgrywkach zdobył 20 bramek, ma ważny kontrakt aż do czerwca 2030 roku. Zamiast szukać następcy Argentyńczyka, klub z Metropolitano skupia się na wzmocnieniu defensywy i pomocy, obserwując sytuację Marca Cucurelli z Chelsea oraz Bernardo Silvy. Zatrzymanie Álvareza jest fundamentem tych planów transferowych.
Na ostateczne rozstrzygnięcia trzeba będzie jednak poczekać, ponieważ Julián Álvarez skupia się teraz na obowiązkach reprezentacyjnych. Napastnik bierze udział w obronie tytułu mistrza świata w Ameryce Północnej, gdzie Argentyna rywalizuje w grupie z Algierią, Austrią i Jordanią. Dopiero po zakończeniu turnieju zawodnik ma wrócić do rozmów o swojej klubowej przyszłości, co stawia Arsenal i Barcelonę w trudnym położeniu w obliczu uciekającego czasu w letnim oknie transferowym.
