Joao Fonseca rozpoczyna obronę tytułu w Buenos Aires z jasnym przekazem. Brazylijczyk wierzy w seryjne wygrywanie turniejów Wielkiego Szlema oraz objęcie fotela lidera światowego rankingu ATP.
Osiemnastoletni tenisista przyjeżdża do Argentyny jako najmłodszy zawodnik w czołowej setce rankingu, co czyni go najbardziej obiecującym nastolatkiem od czasów Carlosa Alcaraza. Fonseca przyznaje, że ubiegły rok był dla niego lekcją dojrzałości, zwłaszcza po zwycięstwie w turnieju ATP 500 w Bazylei. Brazylijczyk zajmuje obecnie 33. miejsce na świecie, choć po sukcesie w Szwajcarii zdołał już otrzeć się o pierwszą dwudziestkę piątkę zestawienia. Teraz chce udowodnić, że potrafi radzić sobie z narastającą presją i oczekiwaniami kibiców.
Początek obecnego sezonu nie był jednak usłany różami dla młodego gracza. Problemy z plecami zmusiły go do wycofania się z turniejów w Brisbane oraz Adelaide, a z Australian Open pożegnał się już po pierwszej rundzie. Porażka z Eliotem Spizzirrim w czterech setach była bolesna, ale Fonseca zapewnia, że fizycznie wrócił już do pełnej sprawności. Treningi w Rio de Janeiro oraz pierwsze sesje na mączce w Buenos Aires napawają go optymizmem przed nadchodzącym starciem z groźnym Alejandro Tabilo.
W poprzedniej edycji argentyńskiego turnieju Fonseca zapisał się na kartach historii jako najmłodszy południowoamerykański mistrz ATP w Erze Open. Droga do tytułu była niezwykle wymagająca, a w starciu z Mariano Navone Brazylijczyk musiał bronić dwóch piłek meczowych. Dziś, bogatszy o doświadczenia z ubiegłego roku, podkreśla, że kluczem do sukcesu jest czerpanie radości z gry. Jako turniejowa trójka zamierza ponownie pokazać swój najlepszy tenis na kortach ziemnych, które wyraźnie mu sprzyjają w walce o najwyższe cele.
