Inter Mediolan wyrasta na głównego gracza w walce o wzmocnienie środka pola, jednak rozmowy z Liverpoolem w sprawie Curtisa Jonesa mocno wyhamowały. Jak donosi Corriere dello Sport, mistrzowie Włoch ryzykują, że po raz kolejny zostaną z pustymi rękami.
Sytuacja między klubami jest napięta, ponieważ obie strony nie zbliżyły się do porozumienia po wstępnych kontaktach. Inter Mediolan położył na stole ofertę w wysokości 25 mln euro, ale Liverpool oczekuje kwoty o 10-15 mln euro wyższej. Choć Curtis Jones jest otwarty na przenosiny do Włoch, przeszkodą są także jego wysokie wymagania płacowe, które muszą zostać uwzględnione w budżecie. Kontrakt pomocnika wygasa w 2027 roku, co daje Anglikom pewną przewagę w negocjacjach.
Alternatywa z Rzymu na celowniku
W obliczu impasu z Liverpoolem, mediolańczycy skierowali wzrok na Niccolò Pisilliego. Roma znajduje się w trudnej sytuacji finansowej i musi wypracować zysk ze sprzedaży zawodników, aby uniknąć problemów z UEFA. Mimo to rzymianie nie zamierzają udzielać żadnych rabatów. Gian Piero Gasperini nie chce tracić młodego talentu, ale propozycja rzędu 25 mln euro w najbliższych dniach mogłaby skłonić klub ze stolicy do zmiany zdania i zaakceptowania transferu.
Giuseppe Marotta słynie z wyrachowania i trzymania się ustalonych wycen, co widać przy obecnych ruchach transferowych. Inter Mediolan traktuje poszukiwanego pomocnika jako uzupełnienie składu, a nie kluczowego gracza, co determinuje ich sztywne podejście do finansów. Nowy nabytek ma zająć miejsce Davide Frattesiego, który jest bliski odejścia z klubu. Jeśli Liverpool nie obniży żądań za Jonesa, Włosi bez wahania sfinalizują transakcję na własnym podwórku, wykorzystując presję finansową ciążącą na Romie.
