Bruno Genesio przerwał milczenie w sprawie niedoszłego transferu Igora Paixao do Sunderlandu. Szkoleniowiec Olympique Marsylia przyznał, że sytuacja była krytyczna i mogła zakończyć się jego natychmiastowym odejściem z klubu. Prezydent Stéphane Richard potwierdził na antenie RMC Sport, że trener znajdował się blisko punktu krytycznego, gdy ważyły się losy brazylijskiego zawodnika.
Marsylia zmaga się z ogromnymi problemami finansowymi wynikającymi z zobowiązań wobec DNCG oraz UEFA. Mimo odejścia takich graczy jak Greenwood, Facundo Medina czy Geronimo Rulli, klub nie mógł zainwestować w nowe wzmocnienia ani jednego pensa. W tej trudnej rzeczywistości sprzedaż Paixao wydawała się zarządowi koniecznością, co wywołało otwarty konflikt na linii trener-dyrekcja. Genesio w rozmowie z Ligue 1 Plus wyjaśnił swoje stanowisko: „Moim zadaniem jest ostrzeganie przełożonych o sportowych konsekwencjach takich decyzji. To także kwestia przetrwania klubu, gdzie musimy adaptować się do kontekstu ekonomicznego, zachowując jednocześnie sportowe prerogatywy”.
Ostateczny głos w sprawie przyszłości Brazylijczyka należał do właściciela klubu, Franka McCourta. Amerykanin zdecydował się na finansowy wysiłek, aby zatrzymać piłkarza w zespole i uspokoić nastroje w szatni. Według zagranicznych doniesień, Sunderland oraz Leeds United mocno zabiegały o skrzydłowego, którego wartość wyceniano na 50 milionów euro. Wewnętrzny spór w hierarchii Marsylii trwał do ostatnich dni sierpnia, ale interwencja prezydenta Richarda i twarda postawa Genesio zablokowały przeprowadzkę do Anglii. Szkoleniowiec przyznał z ulgą, że miał szczęście, ponieważ jego argumenty zostały ostatecznie wysłuchane przez władze.
