Iga Świątek przerywa milczenie i w mocnych słowach reaguje na krytykę, która spadła na nią po wycofaniu się z turnieju w Dubaju. Polka przed startem French Open odniosła się do propozycji zaostrzenia kar dla zawodniczek. Czy tenisistki są traktowane jak maszyny?
Konflikt wybuchł po słowach Salaha Tahlaka, dyrektora turnieju w Dubaju, który domagał się odbierania punktów rankingowych zamiast kar finansowych za późne rezygnacje ze startów. Świątek, która wraz z Aryną Sabalenką wycofała się z zawodów w lutym, nazwała te pomysły absurdalnymi. Tenisistka podkreśliła, że zawodniczki mają prawo decydować o swoim zdrowiu i gotowości do gry. Czy jesteśmy niewolnikami? Pytała retorycznie podczas konferencji prasowej, zaznaczając, że każda zawodniczka musi mieć prawo do własnych decyzji.
Trudna droga do odzyskania korony w Paryżu
Polska tenisistka przystępuje do French Open po wyjątkowo niestabilnym sezonie, w którym nie zdołała jeszcze awansować do żadnego finału. W ostatnim sprawdzianie przed Paryżem odpadła w półfinale turnieju w Rzymie, przegrywając z Eliną Switoliną 6:2, 4:6, 6:2. Mimo błędów popełnionych w tym meczu, Świątek przekonuje, że czuje rytm meczowy i wyciągnęła cenne lekcje z gry pod presją. W pierwszej rundzie wielkoszlemowego turnieju jej rywalką będzie Emerson Jones, ale prawdziwe schody mogą zacząć się już w trzeciej rundzie.
W drabince turniejowej na drodze Polki może stanąć Jelena Ostapenko. Łotyszka jest dla Świątek wyjątkowo niewygodną przeciwniczką, co potwierdza ich bezpośredni bilans spotkań. Ostapenko prowadzi w tej rywalizacji aż 6:0, co stawia byłą mistrzynię French Open w trudnym położeniu. Świątek zapowiada jednak walkę o każdy mecz i podkreśla, że wysokie temperatury w Paryżu będą wymagały od niej ogromnej pokory oraz pełnej koncentracji od pierwszej piłki.
