Atlético Madryt rozbiło Barcelonę w pierwszej połowie meczu Copa del Rey, aplikując rywalom aż cztery bramki. Drużyna Diego Simeone tym samym zapisała się na kartach historii hiszpańskiego futbolu.
Gospodarze zdominowali ekipę Hansiego Flicka od pierwszej minuty, schodząc na przerwę z potężną zaliczką. Tak wysokie prowadzenie Rojiblancos sprawiło, że losy pierwszego spotkania rozstrzygnęły się właściwie w 45 minut. Statystycy z Opta szybko wyliczyli, że Barcelona po raz drugi od sezonu 2004/05 straciła cztery gole w pierwszej połowie meczu. To rzadki widok, by duma Katalonii była tak bezradna w defensywie. Piłkarze ze stolicy Hiszpanii bezlitośnie wykorzystywali każdy błąd rywali, wprawiając madrycką publiczność w prawdziwą euforię podczas tego czwartkowego wieczoru.
Ostatni raz tak bolesny cios Barcelona otrzymała w sierpniu 2020 roku podczas pamiętnego ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Wtedy katem okazał się Bayern Monachium, który ostatecznie wygrał tamto spotkanie 8:2. Teraz Atlético powtórzyło ten wyczyn na krajowym podwórku, pokazując niesamowitą skuteczność pod bramką przeciwnika. Diego Simeone rzucił wyzwanie faworytom i udowodnił, że jego zespół potrafi grać ofensywnie i widowiskowo. Czy Hansi Flick znajdzie sposób, by podnieść swoich zawodników po tak druzgocącym ciosie? Na razie Madryt świętuje historyczny wynik, który zostanie zapamiętany na lata przez kibiców obu drużyn.
