Hansi Flick wyrasta na głównego optymistę w obozie Barcelony przed rewanżowym starciem ćwierćfinału Ligi Mistrzów przeciwko Atletico Madryt. Niemiecki szkoleniowiec publicznie ogłosił, że nie martwi się o siłę defensywną swojego zespołu. Katalończycy jadą na Metropolitano z trudnym zadaniem, ponieważ muszą odrobić dwubramkową stratę z pierwszego meczu, aby marzyć o awansie do półfinału elitarnych rozgrywek.
Trener Barcelony kładzie nacisk przede wszystkim na jakość gry, a nie na sam wynik widniejący na tablicy. Flick uważa, że przy dobrej postawie jego piłkarze są w stanie strzelić odpowiednią liczbę goli. Niemiec przypomniał, że w ciągu ostatnich osiemnastu miesięcy Barcelona często prezentowała się lepiej od Atletico w bezpośrednich starciach. Kluczem do sukcesu ma być jedność zespołu, odpowiednie skracanie pola gry i ograniczanie wolnych przestrzeni rywalom.
Ryzykowny styl gry i sędziowskie kontrowersje
Dziennikarze wypomnieli Flickowi, że w poprzednim sezonie Barcelona traciła mnóstwo bramek w kluczowych meczach z Benficą, Borussią Dortmund czy Interem Mediolan. Szkoleniowiec pozostaje jednak niewzruszony i twierdzi, że ofensywny styl jest wpisany w DNA drużyny. Flick odniósł się także do pracy arbitrów. Choć tydzień temu był wściekły z powodu braku kary za zagranie ręką Marca Pubilla, teraz zapewnia, że jest spokojny i ufa doświadczeniu sędziego wyznaczonego na rewanż.
Wtorkowy mecz na Metropolitano będzie już szóstym spotkaniem obu ekip w tym sezonie. Bilans jest niezwykle wyrównany, ponieważ w bramkach mamy remis 8:8, choć Barcelona wygrała trzy z tych pojedynków. Flick liczy, że tym razem boiskowe szczęście i tak zwany moment meczu będą po stronie jego zawodników. Początek decydującej batalii o półfinał Ligi Mistrzów zaplanowano na godzinę 21:00.
