Frenkie de Jong wyrasta na największy znak zapytania w talii Hansiego Flicka przed kluczowymi meczami z Atletico Madryt. Holenderski pomocnik leczy uraz ścięgna podkolanowego od końcówki lutego. Choć pierwotne prognozy zakładały powrót tuż po przerwie reprezentacyjnej, rzeczywistość okazała się znacznie trudniejsza dla sztabu medycznego Dumy Katalonii.
Wyścig z czasem i kumulacja hitów w kwietniu
Sytuacja kadrowa Barcelony jest napięta, bo zespół czeka maraton trzech spotkań z Atletico Madryt w ciągu zaledwie jedenastu dni. Pierwsze starcie ligowe na Metropolitano zaplanowano na 4 kwietnia, a de Jong prawdopodobnie je opuści. Istnieje szansa, że pomocnik wróci na derby z Espanyolem 11 kwietnia, ale jego występ w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów przeciwko ekipie Diego Simeone stoi pod dużym znakiem zapytania.
Hansi Flick z niepokojem patrzy też na linię obrony, gdzie o powrót do zdrowia walczą Alejandro Balde i Jules Kounde. Obaj gracze doznali kontuzji w wygranym 3:0 meczu z Atletico w Pucharze Króla. Balde ma być gotowy zaraz po kadrze, natomiast Kounde celuje w występ 8 kwietnia. Do tego dochodzą problemy Erica Garcii, który przez ostatni miesiąc rozegrał tylko 20 minut, co zmusiło trenera do stawiania na duet Gerard Martin i Pau Cubarsi.
Powracający do zdrowia defensorzy nie mają gwarancji gry w podstawowym składzie i będą musieli wywalczyć sobie miejsce w hierarchii Flicka. Niemiecki szkoleniowiec musiał improwizować w defensywie przez ostatnie tygodnie, a teraz liczy na stabilizację przed najważniejszymi rozstrzygnięciami w LaLiga i Europie. Każdy dzień zwłoki w rehabilitacji de Jonga drastycznie ogranicza pole manewru w środku pola Barcelony przed starciami z madrytczykami.
