Lewis Hamilton nie kryje niepokoju po piątkowych treningach przed Grand Prix Belgii. Kierowca Ferrari przyznał, że jego były zespół narzucił tempo, któremu obecnie trudno dorównać na legendarnym torze Spa-Francorchamps.
Podczas piątkowych jazd najszybszy okazał się Kimi Antonelli z Mercedesa, który wyprzedził Lando Norrisa i Maxa Verstappena. Hamilton stracił do lidera aż 0,747 sekundy, co stawia Ferrari w trudnej sytuacji przed kwalifikacjami. Brytyjczyk zauważył, że Mercedes utrzymuje wysoką formę przez cały sezon, a charakterystyka belgijskiego toru z długimi prostymi tylko uwypukla ich atuty. Dodatkowo McLaren prezentuje się niezwykle solidnie w szybkich zakrętach, co czyni ich bezpośrednim zagrożeniem dla ekipy z Maranello.
Problemy Ferrari w drugim sektorze
Analiza danych pokazuje, że bolid Ferrari traci najwięcej czasu w środkowej części toru. Hamilton sugeruje, że problem leży w docisku aerodynamicznym, choć zespół musi uważać, by nie stracić prędkości maksymalnej na prostych. „Mercedes to zawsze zespół do pokonania, byli nim przez cały rok. Na torze z takimi prostymi można było się tego spodziewać” – ocenił siedmiokrotny mistrz świata. Dodał również, że McLaren wygląda bardzo dobrze w średnich i szybkich łukach, gdzie Ferrari wyraźnie odstaje od rywali.
Mimo pesymistycznych nastrojów kierowcy, szef zespołu Fred Vasseur zachowuje spokój i przestrzega przed wyciąganiem pochopnych wniosków z piątkowych wyników. Francuz przypomniał, że w ostatnich tygodniach rezultaty z treningów rzadko pokrywały się z walką o pole position. „Myślę, że wszyscy używamy różnych trybów silnika i różnych poziomów paliwa. Zobaczymy jutro po południu” – skwitował Vasseur. Inżynierowie Ferrari planują nocną analizę danych, aby odzyskać tempo w kluczowym drugim sektorze bez poświęcania wydajności na prostych.
