Real Madryt pokonał Alaves 2:1, ale atmosfera na Santiago Bernabeu była daleka od radosnej. Kibice przywitali piłkarzy gwizdami, które są pokłosiem bolesnej eliminacji z Ligi Mistrzów przez Bayern Monachium. Wynik ten stawia pod znakiem zapytania szanse Królewskich na jakiekolwiek trofeum w tym sezonie. Choć gospodarze kontrolowali przebieg spotkania, fani nie szczędzili krytyki nawet największym gwiazdom zespołu, w tym Kylianowi Mbappe i Viniciusowi Juniorowi.
Kylian Mbappe otworzył wynik w 32. minucie, oddając strzał z 30 metrów, który po rykoszecie kompletnie zmylił bramkarza gości. Francuz wyglądał na niemal zawstydzonego tym szczęśliwym trafieniem. Chwilę później Vinicius Junior podwyższył na 2:0 po efektownym uderzeniu w okienko, jednak zamiast celebrować gola, uniósł ręce w geście przeprosin skierowanym do trybun. Mimo tych bramek, kibice reagowali nerwowo na każdą nieudaną akcję, w tym na nieudany lob Mbappe z 40 metrów.
Kontuzja Militao i nerwowa końcówka w Madrycie
Cieniem na zwycięstwie położyła się sytuacja Edera Militao, który tuż przed przerwą musiał opuścić boisko z powodu urazu. Brazylijczyk utykał i został zastąpiony przez Antonio Rudigera. Alaves nie zamierzało się poddawać i regularnie nękało defensywę Realu. Toni Martinez trafił w słupek, a Andriy Lunin kilkukrotnie ratował zespół przed stratą gola. W doliczonym czasie gry Martinez zdołał w końcu pokonać Ukraińca, co wywołało kolejną porcję gwizdów po końcowym gwizdku arbitra.
Wygrana pozwoliła Realowi Madryt zmniejszyć stratę do Barcelony do sześciu punktów, ale styl gry pozostawia wiele do życzenia. Zespół Alvaro Arbeloi w końcówce meczu został zepchnięty do głębokiej defensywy, co lokalne media odebrały jako brak formy godnej półfinalisty Ligi Mistrzów. Alaves po tej porażce znajduje się zaledwie punkt nad strefą spadkową, a Quique Sanchez Flores może tylko żałować niewykorzystanych szans, które mogły dać jego drużynie cenny punkt w Madrycie.
