Marcos Llorente i Johnny Cardoso są wściekli po przegranych 2:3 derbach z Realem Madryt. Piłkarze Atletico Madryt otwarcie kwestionują obiektywizm sędziowski, sugerując, że na Santiago Bernabeu obowiązywały inne zasady dla obu drużyn. Jak donoszą media, głównym punktem zapalnym jest sytuacja z pierwszej połowy, w której sędzia nie podyktował rzutu karnego dla gości.
Johnny Cardoso w rozmowie z Movistar+ nie ukrywał rozczarowania postawą arbitra Munuery Montero. Amerykanin stwierdził wprost, że sędzia nie stosował tych samych kryteriów wobec obu zespołów. Według pomocnika Atletico, arbiter odgwizdywał faule na korzyść Realu, ignorując jednocześnie podobne przewinienia graczy Królewskich. Cardoso podkreślił, że zespół dał z siebie wszystko w tym trudnym starciu, ale decyzje boiskowe uniemożliwiły im walkę o lepszy wynik. Obaj zawodnicy Atletico otrzymali w tym meczu żółte kartki, które skutkują ich zawieszeniem.
Kontrowersja z rzutem karnym i brak reakcji VAR
Marcos Llorente odniósł się do starcia z Danim Carvajalem podczas charytatywnego turnieju golfa i padla. Opisał moment oddania strzału jako zderzenie z pędzącym pociągiem, po którym został powalony na murawę. Hiszpan dziwi się, że system VAR nie interweniował w tej sytuacji. Jego zdaniem fakt, że napastnik zdążył uderzyć piłkę przed faulem, nie powinien oznaczać przyzwolenia na brutalne wejście obrońcy. Llorente uważa, że technologia miała pomagać w takich momentach, a w derbach zawiodła.
Co ciekawe, obóz Realu Madryt również wyraził niezadowolenie z pracy sędziów. Alvaro Arbeloa skrytykował czerwoną kartkę dla Fede Valverde. Królewscy są oburzeni, że ukarano ich dwoma kartkami przy zaledwie dwóch popełnionych faulach w całym spotkaniu. Z kolei Atletico Madryt dziwi się pretensjom rywali i podkreśla, że na ich korzyść odgwizdano tylko dwa przewinienia przez pełne 90 minut. Mimo ogromnych emocji w obu szatniach, Diego Simeone po końcowym gwizdku odmówił obarczania arbitra winą za porażkę swojej drużyny.
