Carlos Alcaraz wyrasta na jednego z głównych pechowców sezonu na mączce, choć wielu twierdzi, że sam zapracował na ten los. Hiszpan prawdopodobnie opuści nadchodzący French Open przez kontuzję nadgarstka. Uraz jest efektem decyzji o grze w turniejach w Monte Carlo i Barcelonie bezpośrednio po sobie.
Sytuacja wygląda niepokojąco, bo to już kolejny raz, gdy próba dubletu Monte Carlo-Barcelona kończy się dla 22-latka problemami zdrowotnymi. Rok temu po finale w stolicy Katalonii musiał wycofać się z Madrytu. Teraz scenariusz się powtarza, ale stawka jest znacznie wyższa. Zapalenie nadgarstka stawia pod znakiem zapytania obronę tytułu w Paryżu, gdzie rok temu Alcaraz triumfował po pokonaniu Jannika Sinnera. Właśnie Włoch prezentuje teraz zupełnie inne, bardziej zachowawcze podejście do kalendarza startów.
Pieniądze czy zdrowie? Eksperci nie mają złudzeń
Greg Rusedski uważa, że wicelider rankingu musi natychmiast zweryfikować swoje plany startowe i zrezygnować z meczów pokazowych. Przy kontrakcie z Nike wartym 200 milionów dolarów, pogoń za premiami za start w Barcelonie wydaje się zbędnym ryzykiem. Podobne zdanie ma były trener zawodnika, Juan Carlos Ferrero. Obaj podkreślają, że organizm Hiszpana nie wytrzymuje obecnych obciążeń. Jeśli Alcaraz nie zacznie odpuszczać mniej istotnych turniejów, jego kariera może zostać zahamowana przez powracające urazy.
Pod nieobecność Alcaraza głównym faworytem do zwycięstwa w Madrycie oraz we French Open staje się Jannik Sinner. Włoch świadomie zarządza siłami, co daje mu przewagę nad rywalem, który mimo ostrzeżeń od własnego sztabu, wciąż stawia na maksymalną intensywność. Dla hiszpańskiego tenisisty obecna przerwa to moment na refleksję, czy jego obecny styl życia i kalendarz są możliwe do utrzymania w dłuższej perspektywie.
