Real Madryt wyrasta na głównego faworyta w wyścigu o podpis Yana Diomandé, 19-letniego skrzydłowego Lipska. Jak donoszą media, Iworyjczyk porozumiał się już z hiszpańskim klubem w sprawie kontraktu indywidualnego.
Sytuacja na rynku transferowym zmieniła się diametralnie w ciągu ostatnich dni. Przez długi czas to PSG wydawało się pewne swego, mając ustne porozumienie z zawodnikiem. Jednak brak postępów w negocjacjach między klubami oraz opieszałość paryżan otworzyły furtkę dla Realu Madryt. Królewscy błyskawicznie wykorzystali ten moment, a sam piłkarz, po tygodniach oczekiwania na ruch z Paryża, zdecydował się skierować swoje zainteresowanie w stronę stolicy Hiszpanii. Fabrizio Romano potwierdza, że warunki osobiste zostały już zaakceptowane.
Lipsk stawia twarde warunki i odrzuca fortunę
Mimo determinacji Realu Madryt, droga do finalizacji transakcji jest wciąż daleka. Niemiecki klub odrzucił pierwszą oficjalną ofertę opiewającą na 90 mln euro podstawy oraz 10 mln euro w bonusach. Władze Lipska twardo stoją przy swoich oczekiwaniach, żądając za swoją gwiazdę co najmniej 130 mln euro. Niemcy wysłali jasny sygnał do wszystkich zainteresowanych: jeśli nikt nie spełni ich wymagań finansowych, są gotowi zatrzymać Iworyjczyka w zespole na kolejny sezon, co nakłada ogromną presję na negocjatorów z Madrytu.
W cieniu tej wielkiej licytacji pozostają giganci z Premier League. Liverpool, Arsenal oraz Chelsea bacznie obserwowały rozwój wydarzeń, jednak ich starania zakończyły się niepowodzeniem. Arsenal, który niedawno przegrał walkę o Morgana Rogersa, widział w Diomandé idealne wzmocnienie ataku, ale otoczenie piłkarza konsekwentnie odrzucało propozycje z Anglii. Obecnie wszystko wskazuje na to, że walka o zawodnika, który w debiutanckim sezonie w Bundeslidze wypracował 23 bramki, rozstrzygnie się wyłącznie między Madrytem a Paryżem, z wyraźną przewagą tych pierwszych.
