Federico Chiesa nie zamierza opuszczać Liverpoolu i zapowiada walkę o odzyskanie dawnego blasku pod wodzą nowego trenera. Włoch, który trafił na Anfield z Juventusu, ma za sobą trudny czas naznaczony kontuzjami i brakiem regularnych występów.
28-letni skrzydłowy nie ukrywa, że okres pracy z poprzednim menedżerem, Arne Slotem, był dla niego osobiście frustrujący. Mimo regularnych wejść z ławki rezerwowych, Chiesa rzadko pojawiał się w wyjściowym składzie, co zrodziło liczne spekulacje o jego powrocie do Serie A. Piłkarz uciął jednak te plotki, deklarując pełne oddanie barwom Liverpoolu. Wierzy, że zmiana na stanowisku szkoleniowca to dla niego idealny moment na reset i udowodnienie swojej wartości w Premier League.
Nowa rola i taktyczne rewolucje Iraoli
Andoni Iraola ma zupełnie inny pomysł na wykorzystanie potencjału reprezentanta Włoch. Podczas przedsezonowego zwycięstwa nad Sunderlandem, Chiesa nie tylko wpisał się na listę strzelców, ale wystąpił w bardziej centralnej roli w ataku, a nie wyłącznie na skrzydle. Ta zmiana pozycji może być kluczem do odblokowania zawodnika, który w poprzednich sezonach na Merseyside nie zdołał spełnić wysokich oczekiwań kibiców oraz władz klubu, które zainwestowały w jego transfer spore środki.
„W tej chwili jestem tutaj szczęśliwy. Kocham ten klub, fanów, kocham wszystko. Robię co w mojej mocy, aby dostać tutaj szansę. Jedyne rozmowy, jakie prowadziłem, dotyczyły pressingu i taktyki. Staram się dać z siebie wszystko dla nowego menedżera” – przyznał Federico Chiesa. Piłkarz liczy, że regularna gra w Liverpoolu pozwoli mu również na powrót do reprezentacji Włoch, od której wcześniej się odsunął, aby skupić się na odbudowie formy fizycznej.
