Atmosfera wokół Alessandro Bastoniego gęstnieje z każdym meczem. Podczas półfinału Pucharu Włoch w Como, obrońca Interu Mediolan stał się celem bezpardonowych ataków z trybun. Każdy kontakt 26-latka z piłką kwitowano ogłuszającymi gwizdami.
Niechęć kibiców do defensora ma swoje źródło w kontrowersyjnym incydencie z lutowego starcia przeciwko Juventusowi. Bastoni symulował wówczas upadek, czym wymusił na sędzi Federicu La Pennie czerwoną kartkę dla Pierre’a Kalulu. Od tego momentu życie piłkarza zamieniło się w koszmar. Hejt przeniósł się do sieci, gdzie zawodnik otrzymywał groźby śmierci. Skala agresji była tak duża, że reprezentant Włoch zdecydował się na całkowite zablokowanie możliwości dodawania komentarzy na swoim profilu na Instagramie.
Zaskakująca obrona ze strony rywala
W obronie Bastoniego stanął trener Como, Cesc Fabregas. Hiszpan po bezbramkowym remisie apelował o spokój i szacunek dla klasy sportowej rywala. Szkoleniowiec stwierdził, że gwizdy wynikają z faktu, że Bastoni gra w najlepszej drużynie we Włoszech. Fabregas nazwał go topowym zawodnikiem i przewiduje, że w przyszłości zostanie kapitanem reprezentacji narodowej. Trener przyznał, że piłkarz popełnił błąd, ale takie sytuacje są nieodłącznym elementem futbolu, przypominając własne przewinienie na San Siro.
Mimo wsparcia ze strony Fabregasa, sytuacja Bastoniego pozostaje napięta. Już w najbliższą niedzielę Inter Mediolan zmierzy się z Milanem w prestiżowych Derby della Madonnina. Wszystko wskazuje na to, że na San Siro obrońca ponownie będzie musiał zmierzyć się z ogromną presją i niechęcią trybun. To kolejny test charakteru dla zawodnika, który stał się najbardziej kontrowersyjną postacią włoskich boisk ostatnich tygodni. Emocje po meczu z Juventusem wciąż nie opadły.
