Enzo Fernandez wyrasta na jednego z głównych bohaterów nadchodzącego okna transferowego. Pomocnik Chelsea Londyn coraz wyraźniej sugeruje, że nie wiąże swojej długofalowej przyszłości ze Stamford Bridge. Jak donoszą media, jego wymarzonym kierunkiem jest Real Madryt.
Argentyńczyk wprost zadeklarował, że wizja życia w stolicy Hiszpanii bardzo mu odpowiada. Podczas transmisji na żywo u Marcosa Gilesa przyznał, że Madryt przypomina mu Buenos Aires i chętnie by tam zamieszkał. Takie słowa tylko podsycają plotki o transferze do Królewskich, którzy obserwowali zawodnika jeszcze przed jego przenosinami do Europy. Nadchodzące lato może być najlepszą okazją dla Realu Madryt, aby w końcu sfinalizować ten ruch i wzmocnić środek pola.
Przyszłość pod znakiem zapytania
Sytuacja Fernandeza w Londynie staje się skomplikowana, bo piłkarz unika deklaracji o pozostaniu w klubie na kolejny sezon. Choć Chelsea zapłaciła za niego Benfice aż 121 milionów euro po mistrzostwach świata, zespół nie stał się taką potęgą, jak oczekiwano. Obecnie ekipa ze Stamford Bridge musi walczyć o awans do Ligi Mistrzów z takimi rywalami jak Manchester United czy Aston Villa, zamiast bić się o tytuł z Manchesterem City i Arsenalem.
Real Madryt ma na liście życzeń także inne nazwiska, w tym Rodriego z Manchesteru City czy Adama Whartona z Crystal Palace. Jednak to Fernandez sam otwiera sobie drzwi do transferu, zapowiadając ponowną analizę swojej sytuacji po nadchodzącym mundialu. Na ten moment pomocnik twierdzi, że nie ma jeszcze konkretnych ustaleń z hiszpańskim klubem, ale jego ostatnie wypowiedzi o sympatii do Madrytu rzucają nowe światło na plany transferowe Chelsea. Piłkarz spędził w Londynie blisko 3,5 roku.
