Sytuacja Enzo Fernandeza w Londynie staje się dramatyczna. Javier Pastore, agent Argentyńczyka, potwierdził, że zamierza szukać dla swojego klienta nowego klubu, jeśli Chelsea nie zaoferuje mu oczekiwanych warunków finansowych. Konflikt zaostrzył się po nałożeniu na piłkarza kary zawieszenia na dwa mecze.
Kością niezgody są wypowiedzi pomocnika, który w ostatnich tygodniach aż cztery razy poddawał w wątpliwość swoją przyszłość na Stamford Bridge. Fernandez publicznie przyznał, że chciałby zamieszkać w Madrycie, co wywołało furię u władz Chelsea. Pastore nazywa karę dla zawodnika niesprawiedliwą. Twierdzi, że piłkarz wspomniał o stolicy Hiszpanii jedynie ze względu na język i kulturę, a nie chęć natychmiastowej ucieczki z Premier League. Agent podkreśla, że klub osłabia się w kluczowym momencie walki o Ligę Mistrzów.
Zerwane negocjacje i ultimatum agenta
Rozmowy w sprawie nowego kontraktu, które trwały od przełomu roku, zakończyły się fiaskiem. Choć obecna umowa Fernandeza obowiązuje do 2032 roku, jego otoczenie domaga się znacznej podwyżki. Pastore uważa, że obecne zarobki nie odpowiadają statusowi lidera zespołu. Agent otwarcie przyznaje, że jeśli po nadchodzących mistrzostwach świata nie uda się osiągnąć porozumienia, zacznie badać inne opcje transferowe. Sugeruje przy tym, że Chelsea nie zarządza sytuacją zawodnika w profesjonalny sposób.
Mimo sportowych sukcesów i zdobytych trofeów, atmosfera wokół Argentyńczyka gęstnieje. Pastore wybrał na rozmowę korespondenta zajmującego się Realem Madryt, co tylko podsyca plotki o kierunku ewentualnych przenosin. Agent zaznacza, że choć Enzo jest szczęśliwy z gry na boisku, to czynniki pozasportowe, takie jak szacunek i pensja, mogą przeważyć o jego odejściu. Obecnie obie strony dzieli finansowa przepaść, a klubowa kara tylko pogorszyła i tak już napięte relacje na linii zawodnik-zarząd.
