Cristian Romero wyrasta na głównego bohatera letniego okna transferowego w Londynie. Jego odejście z Tottenhamu wydaje się już tylko formalnością, a nowym kierunkiem ma być Inter Mediolan. Jak donoszą media, oba kluby osiągnęły pełne porozumienie w kwestii kwoty transferu, która ma wynieść 40 milionów euro.
Mimo zgody między klubami, na drodze do finalizacji stanęły oczekiwania finansowe samego zawodnika. Argentyńczyk domaga się pensji na poziomie 6 milionów euro rocznie, na co Inter Mediolan na razie nie chce przystać. Rozbieżności płacowe są obecnie głównym hamulcem negocjacji, choć w klubie z San Siro wyższe zarobki inkasuje już Lautaro Martinez, otrzymujący 9 milionów euro za sezon. Włosi mają świadomość, że sprowadzenie obrońcy tej klasy w takiej cenie to wyjątkowa okazja rynkowa.
Transferowa układanka i cień Atletico Madryt
Sytuacja jest skomplikowana również ze względu na wewnętrzne ruchy w kadrze Interu. Kluczowe dla powodzenia operacji ma być odejście Benjamina Pavarda. Jeśli Francuz zostanie w Mediolanie, sprowadzenie Romero stanie się logistycznym wyzwaniem. Całej sprawie z boku przygląda się Atletico Madryt. Hiszpański klub od dawna podziwia umiejętności defensora Tottenhamu i jest gotowy wkroczyć do akcji, jeśli rozmowy z mistrzami Włoch ostatecznie zakończą się fiaskiem.
Zaskakujący jest fakt, że Daniel Levy, który jeszcze dwa sezony temu wyceniał swojego lidera obrony na kwotę trzycyfrową, teraz godzi się na sprzedaż za mniej niż 50 milionów euro. Dzieje się to mimo faktu, że Romero ma wciąż ważny kontrakt przez trzy lata. Tottenham najwyraźniej pogodził się z wolą zawodnika, który szuka nowych wyzwań. Inter potrzebuje świeżej krwi w swojej defensywie, a profil Argentyńczyka idealnie pasuje do planowanej przebudowy formacji obronnej.
