Julian Alvarez wyrasta na centralną postać letniego okna transferowego, mimo że Atletico Madryt stanowczo zaprzecza doniesieniom o jego odejściu. Argentyński napastnik, łączony z największymi klubami Europy, swoimi ostatnimi wypowiedziami tylko podsycił spekulacje. Czy jeden z najważniejszych piłkarzy w układance Diego Simeone faktycznie opuści Metropolitano już po jednym sezonie?
Sytuacja nabrała tempa po meczu Ligi Mistrzów przeciwko Tottenhamowi, w którym Alvarez zdobył dwie bramki i zgarnął statuetkę dla najlepszego zawodnika. Zamiast uciąć plotki, napastnik udzielił wymijającej odpowiedzi na pytanie o swoją przyszłość w Madrycie. „Może tak, może nie, nigdy nie wiadomo” – rzucił w rozmowie z Diario AS, co natychmiast zinterpretowano jako otwarcie drzwi do potencjalnej przeprowadzki do innego giganta.
Barcelona i giganci z Premier League w grze o Alvareza
Zainteresowanie zawodnikiem jest ogromne, a na czele wyścigu ma stać Barcelona. Joan Laporta widzi w Argentyńczyku idealnego następcę Roberta Lewandowskiego, co od miesięcy jest tematem numer jeden w katalońskich mediach. Alvarez odniósł się do tych doniesień, twierdząc, że to tylko opinie z mediów społecznościowych, jednak nie zadeklarował jasno, że zostanie w Atletico. Sytuację uważnie monitorują także Arsenal oraz Chelsea, gotowe wkroczyć do akcji latem.
Dla samego piłkarza dublet w starciu z Tottenhamem był przełamaniem fatalnej passy, gdyż w całym 2026 roku trafił do siatki wcześniej tylko trzy razy. Ostatni raz wielokrotnie wpisał się na listę strzelców we wrześniu, podczas wygranych 5:2 derbów z Realem Madryt. Choć Alvarez podkreśla, że jest wdzięczny kibicom za okazane wsparcie i skupia się na finale Pucharu Króla, jego niejednoznaczne deklaracje stawiają przyszłość w Atletico pod dużym znakiem zapytania.
