Orlando Gill wyrasta na jednego z najbardziej pożądanych bramkarzy po udanym występie Paragwaju na mistrzostwach świata. Jak donoszą media, Manchester United oraz Aston Villa poważnie rozważają sprowadzenie 26-latka, który zatrzymał niemal całą ofensywę Francji w 1/8 finału.
Bramkarz San Lorenzo przyciągnął uwagę skautów szczególnie podczas starcia z Les Bleus, gdzie skapitulował jedynie po rzucie karnym egzekwowanym przez Kyliana Mbappe. Manchester United szuka opcji do rotacji w bramce, mimo że niedawno potwierdził przyjście Karla Darlowa. Z kolei Aston Villa przygotowuje się na ewentualne odejście Emiliano Martineza, który jest łączony z Juventusem. Gill, dzięki swojej postawie na turnieju, stał się realną alternatywą dla droższych zawodników dostępnych na rynku transferowym.
Niska klauzula i konkretne stanowisko zawodnika
Sytuacja kontraktowa Paragwajczyka sprzyja negocjacjom, ponieważ w jego umowie widnieje klauzula odstępnego wynosząca około 6 milionów euro. Sam zawodnik zachowuje jednak duży spokój wobec doniesień o zainteresowaniu gigantów z Premier League. Gill przyznał, że słyszał o zapytaniach, ale na ten moment nie otrzymał żadnej formalnej propozycji, która mogłaby zmienić jego obecną sytuację klubową w San Lorenzo.
„Nie mogę powiedzieć tak ani nie. Powiedziano mi, że jest zainteresowanie, ale nie ma formalnej oferty” – wyjaśnił Gill w rozmowie z Clarin. Bramkarz podkreślił, że nie chce ulegać emocjom i planuje rozmowy z obecnym pracodawcą. „Mam klauzulę w kontrakcie i uważam, że należy ją respektować. Potem wszystko zależy od klubu. Jeśli oferta będzie dobra dla obu stron, będziemy musieli dojść do porozumienia” – dodał zawodnik, którego przyszłość zależy teraz od ruchów transferowych w Birmingham i Manchesterze.
