Guardiola po finale FA Cup: Piłka nożna czasami tak wygląda

Jarosław ZającJarosław Zając
17 maja 2025 22:02
Guardiola po finale FA Cup: Piłka nożna czasami tak wygląda

Dziś na stadionie Wembley rozegrał się nieoczekiwany finał Pucharu Anglii, w którym Crystal Palace pokonało faworyzowany Manchester City 1:0. Mimo dominacji podopiecznych Pepa Guardioli, jeden gol Eberechiego Eze z 16. minuty meczu wystarczył, aby zapewnić "Orłom" historyczne trofeum.

Najważniejsze informacje:

  • Crystal Palace sensacyjnie pokonało Manchester City 1:0 w finale Pucharu Anglii
  • Jedynego gola w meczu zdobył Eberechi Eze w 16. minucie
  • Guardiola podkreślił, że jego zespół zrobił wszystko, ale nie zdołał strzelić gola

Guardiola: "Zrobiliśmy wszystko, ale nie mogliśmy wygrać"

Manchester City, który w ostatnich latach zdominował angielską piłkę, musiał uznać wyższość Crystal Palace w sobotnim finale Pucharu Anglii. Pomimo przewagi w posiadaniu piłki i licznych sytuacji strzeleckich, zespół Pepa Guardioli nie zdołał pokonać bramkarza rywali, Deana Hendersona.

Po meczu Guardiola nie ukrywał rozczarowania, ale jednocześnie docenił wysiłek swoich zawodników:

"Jesteśmy smutni, ponieważ nie wygraliśmy, ale zagraliśmy znacznie lepiej, lepiej niż przeciwko United w zeszłym sezonie. Zrobiliśmy wszystko. Stworzyliśmy wiele sytuacji."

Hiszpański szkoleniowiec podkreślił nieprzewidywalność futbolu: "W ostatnich dwóch meczach oddaliśmy 50 strzałów. Piłka nożna czasami tak wygląda. Zrobiliśmy wszystko, a oni dobrze się bronili. Tworzyliśmy sytuacje. Bardzo dobrze kontrolowaliśmy przejścia. Niestety nie mogliśmy wygrać i gratulujemy Crystal Palace."

W meczu nie zabrakło emocji także pod względem dyscyplinarnym - sędziowie pokazali aż siedem żółtych kartek, z czego pięć dla zawodników Manchesteru City. Warto odnotować debiut młodego argentyńskiego talentu Claudio Echeverriego w barwach "Obywateli", który pojawił się na boisku w 76. minucie, zmieniając Omara Marmoushę.

Crystal Palace pokazało, że determinacją i zorganizowaną defensywą można pokonać nawet najlepsze zespoły. Bohaterem meczu został Eberechi Eze, który wykorzystał podanie Daniela Muñoza i zapewnił swojemu klubowi jedno z największych zwycięstw w historii.

Dla Manchesteru City jest to bolesna porażka, zwłaszcza że zespół Guardioli był zdecydowanym faworytem przed meczem. Erling Haaland, gwiazdor "Obywateli", nie zdołał wpisać się na listę strzelców mimo kilku dobrych okazji.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!