Giganci z Madrytu i Barcelony chcieli wydać 50 mln euro. 20-latek dał im jasną odpowiedź

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
3 maja 2026 23:05
Giganci z Madrytu i Barcelony chcieli wydać 50 mln euro. 20-latek dał im jasną odpowiedź
Źródło: football-espana.net

Jon Martin wyrasta na jednego z głównych bohaterów hiszpańskiego rynku transferowego. 20-letni środkowy obrońca Realu Sociedad, wyceniany na 50 mln euro, znalazł się na celowniku Realu Madryt oraz Barcelony. Jak donoszą media, oba kluby bacznie obserwowały postępy młodego reprezentanta Hiszpanii do lat 21, jednak zawodnik właśnie uciął wszelkie spekulacje dotyczące swojej przyszłości w San Sebastian.

Zainteresowanie ze strony Realu Madryt zaczęło się już w marcu, kiedy skauci Królewskich regularnie pojawiali się na meczach Martina. Miesiąc później do gry wkroczyła Barcelona. Dyrektor sportowy Deco miał nawet spotkać się z agentem piłkarza, aby zbadać sytuację kontraktową defensora. Martin w październiku podpisał nową umowę obowiązującą do 2031 roku, w której zawarto klauzulę odstępnego w wysokości 50 mln euro. To jednak nie odstraszyło największych marek LaLiga od prób negocjacji.

Zdecydowana deklaracja Martina w sprawie transferu

W wywiadzie dla Diario AS zawodnik przyznał, że wie o plotkach, ale nie zamierza opuszczać obecnego klubu. Martin podkreślił, że chce zostać w Realu Sociedad tak długo, jak to możliwe, ponieważ czuje się tu jak w domu. Piłkarz zaznaczył, że jest spokojny i marzy o zdobywaniu kolejnych trofeów z obecnym zespołem. Mimo młodego wieku wykazuje się dużą dojrzałością, twierdząc, że doniesienia o zainteresowaniu gigantów nie robią na nim większego wrażenia.

Statystyki Martina potwierdzają jego ogromny wpływ na grę drużyny. W tym sezonie wystąpił w 28 meczach, z czego aż 27 razy wychodził w podstawowym składzie. Zdobył jedną bramkę i odegrał kluczową rolę w niedawnym triumfie Realu Sociedad w Copa del Rey. Choć koledzy i media stale informują go o nowych doniesieniach transferowych, on sam skupia się wyłącznie na pracy w San Sebastian. Fani klubu mogą odetchnąć z ulgą po jego ostatnich słowach.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!