Manchester United i Manchester City wyrastają na głównych faworytów w wyścigu o podpis Elliota Andersona, 23-letniego pomocnika Nottingham Forest. Jak donoszą media, oba kluby chcą sfinalizować transakcję jeszcze przed otwarciem letniego okna transferowego. Pośpiech wynika z obawy przed drastycznym wzrostem ceny po nadchodzących mistrzostwach świata w 2026 roku.
Nottingham Forest wycenia swojego lidera na 100 milionów funtów. Anderson trafił tam z Newcastle United za 35 milionów funtów w 2024 roku i od tego czasu jego wartość rynkowa wystrzeliła. W barwach obecnego klubu rozegrał blisko 100 meczów, notując cztery bramki oraz dziewięć asyst. Manchester United widzi w nim następcę Casemiro, który odejdzie z Old Trafford po sezonie 2025/26 jako wolny zawodnik. Manuel Ugarte nie spełnił pokładanych w nim nadziei, co zmusza klub do szukania nowych rozwiązań w środku pola.
Walka o następcę kluczowych graczy w Manchesterze
Manchester City również ma konkretny powód, by walczyć o Anglika. Przyszłość Rodriego na Etihad Stadium jest niepewna ze względu na zainteresowanie Realu Madryt oraz problemy zdrowotne Hiszpana w ostatnich 18 miesiącach. Anderson ma profil idealnie pasujący do systemu Pepa Guardioli. Oba kluby z Manchesteru liczą po cichu na ewentualny spadek Nottingham Forest z Premier League. Taki scenariusz zmusiłby władze klubu do znacznego obniżenia wygórowanej kwoty odstępnego, która obecnie wynosi 100 milionów funtów.
Anderson jest wychowankiem Newcastle United, ale musiał opuścić macierzysty klub ze względu na problemy z finansowym fair play. W Nottingham Forest udowodnił, że ma potencjał na grę w najlepszych zespołach świata. Choć obecna cena wydaje się wygórowana, eksperci wskazują na jego unikalne umiejętności defensywne i ofensywne. Manchester United i Manchester City chcą uniknąć licytacji, która może nastąpić po udanym występie pomocnika na mundialu. Walka o podpis 23-latka zapowiada się na najgorętszą sagę transferową nadchodzącego lata.
