Liverpool i Newcastle United dołączyły do wyścigu o Jeremy’ego Mongę, 16-letniego skrzydłowego Leicester City. Jak donoszą media, kluby te rzucają wyzwanie Arsenalowi oraz Manchesterowi United w walce o podpis jednego z najbardziej obiecujących nastolatków w Anglii.
Sytuacja Leicester City jest dramatyczna, ponieważ klub walczy o utrzymanie, tracąc pięć punktów do bezpiecznej strefy na cztery mecze przed końcem sezonu. Widmo spadku do League One sprawia, że zatrzymanie Mongi staje się niemal niemożliwe. Piłkarz ma za sobą już 35 występów w pierwszej drużynie, a zaufali mu wszyscy czterej ostatni menedżerowie, w tym Ruud van Nistelrooy. To właśnie Holender pozwolił mu zadebiutować, czyniąc go drugim najmłodszym graczem w historii Premier League.
Walka o podpis za bezcen
Największym zaskoczeniem jest kwota, za jaką Monga może zmienić barwy klubowe. Choć w styczniu spekulowano o wielkich pieniądzach, obecnie niektóre kluby mogą go pozyskać za zaledwie 2 miliony funtów w ramach rekompensaty. Wynika to z faktu, że zawodnik może nie podpisać profesjonalnego kontraktu z obecnym pracodawcą. Liverpool widzi w nim następcę sukcesu Rio Ngumohy, choć obaj grają na podobnych pozycjach, co stawia pod znakiem zapytania ich jednoczesny rozwój w zespole z Anfield.
Newcastle United liczy na szybkie domknięcie transakcji, wykorzystując niską cenę za zawodnika o tak dużym potencjale. Arsenal i Manchester United mają jednak przewagę w postaci reputacji klubów, które błyskawicznie wprowadzają młode talenty do seniorskiej piłki. Monga spodziewa się konkretnych ofert od czołówki Premier League i wszystko wskazuje na to, że letnie okno transferowe będzie momentem jego odejścia z Leicester City. Wyścig o podpis nastolatka nabiera tempa z każdym dniem.
