Antonio Rudiger wyrasta na centralną postać kontrowersji po meczu Realu Madryt z Getafe. Niemiecki obrońca został ostro skrytykowany za brutalne zagranie kolanem w głowę Diego Rico, który leżał na murawie. Choć sędziowie VAR nie interweniowali w trakcie spotkania, Komitet Sędziowski potwierdził później, że zawodnik Królewskich powinien obejrzeć czerwoną kartkę.
Defensor Realu Madryt nie zamierza jednak przepraszać i oskarża rywala o celową przesadę. Rudiger twierdzi, że powtórki w zwolnionym tempie wyglądają fatalnie, ale nie oddają rzeczywistości. Niemiec wypalił wprost, że gdyby jego intencją było wyrządzenie krzywdy, Rico nie wyszedłby z tego starcia bez szwanku. Sugeruje nawet, że piłkarz Getafe próbuje w ten sposób skupić na sobie uwagę mediów i zostać gwiazdą wieczoru kosztem incydentu.
Konflikt z rywalem i niepewna przyszłość w Madrycie
Sytuacja jest o tyle napięta, że kontrakt Rudigera wygasa już tego lata. Mimo że zawodnik deklaruje miłość do klubu i świetne samopoczucie w stolicy Hiszpanii, media donoszą o braku oferty przedłużenia umowy. Niemiec podkreśla swoją rolę mentora dla młodych graczy, takich jak Cesar Palacios czy Manuel Angel, ale przyznaje, że w kwestii przyszłości nie wszystko zależy od emocji. Obecnie skupia się na zdrowiu i walce w Lidze Mistrzów.
Przed Realem Madryt rewanż z Manchesterem City, w którym Królewscy bronią trzybramkowej zaliczki. Rudiger ponownie stanie oko w oko z Erlingiem Haalandem, którego w pierwszym meczu niemal całkowicie wyłączył z gry. Niemiecki obrońca zaznacza, że uwielbia fizyczne bitwy z najlepszymi i jako pierwszy stoper w Madrycie znalazł sposób na zatrzymanie Norwega. To właśnie ten pojedynek ma być kluczem do awansu do ćwierćfinału, gdzie czeka Bayern Monachium lub Atalanta.
