Włochy szykują się do finału baraży o mistrzostwo świata w cieniu kontrowersji dotyczących stanu boiska w Zenicy. Rino Gattuso ucina jednak wszelkie narzekania, nazywając szukanie wymówek domeną ludzi słabych. Jak donosi TMW, selekcjoner Italii nie zamierza dopuścić do dekoncentracji swoich zawodników przed decydującym starciem z Bośnią.
Problemy zaczęły się już w poniedziałek, gdy opady śniegu uniemożliwiły Włochom trening na stadionie, gdzie odbędzie się mecz. Drużyna musiała zostać we Florencji, co wywołało falę pytań o sprawiedliwość rywalizacji w takich warunkach. Gattuso pozostaje jednak nieugięty i twierdzi, że obie ekipy mają te same przeszkody do pokonania. Jeśli murawa jest zła, to jest zła dla każdego. Myślenie o trybunach czy trawie to według trenera zachowanie dla słabeuszy, na które nie ma miejsca w kadrze.
Doświadczenia z Hajduka i puste trybuny w Zenicy
Szkoleniowiec Italii osobiście sprawdził nawierzchnię i uznał, że nadaje się ona do gry. Przywołał przy tym swoje wspomnienia z pracy w Hajduku, gdzie musiał mierzyć się z o wiele gorszymi boiskami. Gattuso podkreśla, że zamiast analizować stan trawy, jego zespół musi skupić się na klasie przeciwnika. Nawet gdyby boisko było w fatalnym stanie, sztab i piłkarze nie mają na to wpływu, więc tracenie energii na narzekanie jest bezcelowe.
Dodatkowym utrudnieniem podczas meczu na stadionie Bilino Polje będzie ograniczona liczba kibiców. Na trybunach zasiądzie tylko 9 tysięcy fanów, co jest efektem kary nałożonej po zamieszkach podczas wcześniejszego spotkania Bośni z Rumunią. Włosi muszą więc poradzić sobie nie tylko z trudną murawą i specyficzną atmosferą, ale przede wszystkim z presją wyniku, który zadecyduje o ich udziale w nadchodzącym mundialu. Gattuso jasno daje do zrozumienia, że liczy się tylko walka.
