Gattuso o swojej pracy: „Robię to samo, a chcą udowodnić, że poniosłem porażkę”

Jarosław ZającJarosław Zając
Gattuso o swojej pracy: „Robię to samo, a chcą udowodnić, że poniosłem porażkę”
Fot. Marco Rosi - SS Lazio/Getty Images

Lazio pokonało Monzę dość pewnie, odniosło kolejne ligowe zwycięstwo i pozostaje niepokonane w Serie A, a Rino Gattuso uważa, że jego trenerska praca zasługuje na większe uznanie. Szkoleniowiec nie zgadza się z obrazem swojej kariery, który – jak twierdzi – przedstawia go jako człowieka ponoszącego porażki w każdym klubie.

Zespół z Rzymu wykorzystał także remis Como z Romą. Po zwycięstwie nad Monzą Gattuso mówił prasie o tym, jak postrzegana jest jego praca, a jego słowa przytoczyło TuttoNapoli. „Szczerze? Nic, bo robię to samo. Potem zależy od tego, jak chcą cię pokazać; chcą udowodnić, że poniosłem porażkę wszędzie, gdzie pracowałem” – powiedział. Dodał, że bywa oceniany przez pryzmat swojej osobowości z czasów kariery piłkarskiej. „W tym kraju nie analizuje się tego, co chcesz zaoferować i co zrobiłeś w karierze. Być może płacę za to, że jako piłkarz byłem zawsze furiatem, a ludzie myślą, że nadal taki jestem”. Gattuso zaznaczył, że pamięta swoje doświadczenia, ale nie przeżył żadnej tragedii.

Trener Lazio odrzucił też opinię, że jego dotychczasowe wyniki są wyjątkowo słabe. Przekonywał, że w ocenie jego pracy trzeba spojrzeć na procent zwycięstw, a rozstrzygnięcia w sporcie zależą niekiedy od pojedynczych zdarzeń. Przywołał Ligę Mistrzów, którą, jak powiedział, przegrał o punkt z Milanem i Napoli, oraz wydarzenia związane z reprezentacją. Wspomniał również o Hajduku, z którym stracił mistrzostwo w ostatnim dniu sezonu. Stało się to w rywalizacji z młodym zespołem, który nie zdobył mistrzostwa od dwudziestu lat. „Jeśli chcecie podążać za tą narracją, proszę bardzo, ale wciąż mam w sobie ogień do tej pracy” – dodał.

Gattuso opowiedział również, jak zmienił się w pracy z drużyną. W ostatnich latach wprowadził zmiany i mocno wierzy w to, co ma w głowie. W początkach kariery trenerskiej wracał do domu zdenerwowany, a teraz uważa, że jego zadaniem jest dać z siebie jak najwięcej przy pracy z zawodnikami. „Zaakceptowałem rzeczy, które byłyby nie do pomyślenia w relacji z moimi dziećmi. Zmieniłem się ja, nie oni” – powiedział.

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!