Maximilian Eggestein nie krył zaskoczenia, gdy po zwycięstwie Freiburga nad Schalke usłyszał, że na czwartkowy mecz z FK Jablonec w Lidze Konferencji wciąż mogą być dostępne bilety. „Czy to prawda?” – zapytał, a po potwierdzeniu ze strony dziennikarza od razu zaprosił kibiców: „W takim razie wszyscy powinni przyjść!”
29-letni Eggestein był w znakomitym nastroju po niedzielnym zwycięstwie 2:1, które pozwoliło ekipie Juliana Schustera wrócić na szczyt tabeli Bundesligi. Wicekapitan Freiburga spędził na boisku pełne 90 minut i przebiegł 12,26 kilometra. Oddał dwa strzały, w tym ten otwierający wynik w 10. minucie – po rzucie rożnym Loris Karius obronił jeszcze główkę Matthiasa Gintera, ale Eggestein skierował piłkę do siatki. Do tego zanotował 40 podań przy 75-procentowej celności i stoczył 14 pojedynków. Występ ten przypomniał o znaczeniu pomocnika dla zespołu, o czym zresztą sam mówił niedawno w wywiadzie, opisując profil idealnego piłkarza Freiburga.
Freiburg chce dobrze rozpocząć europejskie rozgrywki
Freiburg pokonał Schalke, mimo że od 64. minuty grał w osłabieniu po czerwonej kartce dla Yuito Suzukiego. O losach meczu przesądził w 85. minucie rezerwowy Keisuke Gotō, który zamienił na gola wrzutkę Vincenza Grifa. Obaj weszli na boisko w drugiej połowie: Grifo pojawił się na murawie w 83. minucie i precyzyjnie dośrodkował z lewego skrzydła, a Gotō zamknął całą akcję uderzeniem głową z bliska.
Pomocnik przyznał: „Nie sądzę, żeby często zdarzało się, że na jeden z naszych meczów wciąż można kupić kilka biletów. To kolejna dobra okazja, żeby przyjść na stadion”. Spotkanie z czeską drużyną będzie dla Freiburga pierwszym w tegorocznej Lidze Konferencji.
Eggestein podkreślił też, jak ważny jest dobry początek rozgrywek. „Wiemy, że później czekają nas trudne mecze wyjazdowe” – powiedział, zwracając uwagę, że faza ligowa Ligi Konferencji liczy sześć spotkań, podczas gdy w Lidze Europy rozgrywano wcześniej osiem. „Dlatego mecz u siebie jest szczególnie ważny” – zaznaczył pomocnik. O starciu z Schalke mówił, że Gotō cieszył się jak należy – „dobry człowiek!” – a prawą nogę Grifa warto było tego dnia wyróżnić: „Znakomite dośrodkowanie i świetne wykończenie głową”.
Dośrodkowanie Włocha przyniosło mu nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu od Get German Football News. Eggestein zabrał natomiast oficjalną piłkę dla najlepszego zawodnika spotkania, przyznawaną przez Bundesligę. W rozmowie w strefie mieszanej żartował też, gdy reporter zapytał, czy rudowłosi lepiej grają głową niż zawodnicy o ciemnych włosach. „Nigdy nie miałem rudych włosów, więc nie mam pojęcia. Nie wiem, jakie to uczucie” – odpowiedział. Gdy dziennikarz wskazał na bramkę głową zdobytą przez jego kolegę z zespołu, Eggestein odparł ze śmiechem: „Nie wiem. Myślę, że mieliśmy też kilku piłkarzy z czarnymi włosami, którzy strzelali głową”.
Powrót na szczyt Bundesligi był dla Eggesteina udanym podsumowaniem niedzieli, ale Freiburg nie ma wiele czasu na świętowanie przed kolejnym występem. Czwartkowy mecz z Jabloncem to dla drużyny szansa na wykorzystanie dobrej ligowej formy także w Lidze Konferencji – a jak przypomniał Eggestein, kibice wciąż mogą pojawić się na tym spotkaniu.
