Turecki rynek transferowy płonie w ostatnich dniach okienka, a w samym centrum wydarzeń znalazł się Mathys Tel. Galatasaray podjęło zdecydowane kroki, aby sprowadzić 21-letniego ofensywnego gracza Tottenhamu Hotspur jeszcze tego lata. Według doniesień tureckiego serwisu Fanatik, klub ze Stambułu oficjalnie „przyspieszył swoje starania”, widząc w młodym Francuzie idealne wzmocnienie formacji ataku.
Do biur w północnym Londynie wpłynęła już konkretna oferta wypożyczenia zawodnika. Choć szczegóły finansowe propozycji nie zostały jeszcze ujawnione, wiadomo, że mistrzowie Turcji z sezonu 2025/26 desperacko szukają wszechstronnego napastnika. Tel, który trafił do Tottenhamu z Bayernu Monachium, ma za sobą trudny czas. Mimo że ubiegłego lata klub zapłacił za niego 35 milionów euro, piłkarz wciąż nie wywalczył sobie pewnego miejsca w podstawowym składzie, co rodzi w nim narastającą frustrację.
Wielka przebudowa ataku w Stambule
Determinacja Galatasaray wynika z ogromnych luk, jakie powstały w ich kadrze. Zespół opuścił Mauro Icardi, który odszedł na zasadzie wolnego transferu, a z klubem pożegnał się także Wilfried Zaha. W obliczu niepewnej przyszłości Leroya Sane, działacze „Cimbom” umieścili Tela na szczycie listy życzeń obok takich nazwisk jak Rafael Leao. Francuz jest dla nich niezwykle cenny, ponieważ potrafi występować zarówno na skrzydle, jak i na środku ataku, co czyni go rozwiązaniem „wszystko w jednym” dla trenera tureckiej ekipy.
Statystyki Tela z poprzedniego sezonu pokazują, dlaczego zawodnik szuka nowych wyzwań. W 38 występach uzbierał zaledwie 1688 minut, co przełożyło się na cztery bramki i dwie asysty. To wynik poniżej oczekiwań gracza o takim potencjale. Już na początku sierpnia w mediach pojawiły się doniesienia, że Mathys Tel będzie naciskał na odejście z Tottenhamu, zwłaszcza po sygnałach o poszukiwaniu przez klub nowego napastnika, który mógłby go zastąpić w rotacji.
Mimo złożonej oferty, negocjacje nie będą łatwe. Tottenham, jak sugerują najnowsze raporty, wciąż wolałby zatrzymać młodego zawodnika u siebie, traktując go jako inwestycję na przyszłość. Dla Galatasaray to poważna przeszkoda, jednak Turcy liczą, że chęć regularnej gry przeważy szalę na ich korzyść. Czasu na finalizację rozmów jest coraz mniej, a londyńczycy muszą zdecydować, czy zablokują rozwój talentu na własnej ławce rezerwowych.
