Jack Grealish chce wrócić do Evertonu i to właśnie ten kierunek wybiera ponad ofertę z Aston Villi. Manchester City prowadzi już zaawansowane rozmowy z klubem z Merseyside w sprawie sfinalizowania transakcji przed wtorkowym zamknięciem okna transferowego.
Sytuacja nabiera tempa, ponieważ Fabrizio Romano potwierdził, że z wyścigu o zawodnika definitywnie wypadł Sunderland. Manchester City rozważał nawet nietypowe rozwiązanie, jakim była wymiana zawodników. W grę wchodziło włączenie w transakcję Ilimana Ndiaye, którego mistrzowie Anglii widzą jako potencjalnego następcę Savio. Choć Ben Jacobs informował o silnej determinacji Aston Villi, by odzyskać swojego byłego kapitana w ostatnich dniach sierpnia, sam Grealish preferuje powrót na Goodison Park. To tam w zeszłym sezonie odzyskał formę podczas wypożyczenia, notując dwa gole i sześć asyst w 20 meczach Premier League, zanim jego występy przerwała kontuzja stopy. David Moyes widzi w nim postać, która zagwarantuje drużynie niezbędną kreatywność na skrzydłach, której obecnie brakuje w kadrze Evertonu.
Zainteresowanie ze strony Aston Villi wynika z faktu, że klub z Birmingham zakończył współpracę z Jadonem Sancho, a przyszłość Leona Baileya pozostaje niepewna. Mimo sentymentu do macierzystego zespołu, 30-letni Grealish czuje się dobrze w Liverpoolu i jest gotowy na stałe związać się z Evertonem. David Moyes, pytany o tę sprawę przed startem sezonu, przyznał, że sytuacja jest skomplikowana i nie mógł wówczas jednoznacznie określić szans na powodzenie operacji. Obecnie trwają negocjacje, które mają rozstrzygnąć, czy będzie to ponowne wypożyczenie, czy transfer definitywny.
Manchester City dąży do pozbycia się zawodnika, a sam piłkarz czeka na zielone światło, by ponownie założyć koszulkę Evertonu.
