Florentino Perez potwierdził, że rozpisze referendum w sprawie modelu własnościowego Realu Madryt, jeśli wygra nadchodzące wybory. Obecnie klub należy w całości do jego członków, ale prezes proponuje przekształcenie ich w akcjonariuszy. Jak donoszą media, głosowanie ma odbyć się natychmiast po niedzielnym rozstrzygnięciu wyborczym, w którym jedynym rywalem Pereza jest Enrique Riquelme.
Plan zakłada sprzedaż około 5 procent udziałów klubu zewnętrznym podmiotom. Perez przekonuje, że taka zmiana ma na celu ochronę interesów Realu Madryt i zabezpieczenie jego majątku przed obcym wpływem. Choć transakcja przyniosłaby setki milionów euro, wprowadziłaby do organizacji prywatny interes nastawiony na zysk. Prezes zaznacza jednak, że mniejszościowy pakiet akcji miałby charakter wizerunkowy i nie dawałby prawa do podejmowania kluczowych decyzji w Madrycie.
Walka o kontrolę nad majątkiem Realu Madryt
W wywiadzie dla El Pais Perez podkreślił, że ostateczny głos należy do większości. Proponowany system przewiduje, że członkowie nie mogliby swobodnie sprzedawać swoich akcji na rynku. Zamiast tego mieliby prawo przekazać je wybranej osobie, najlepiej członkowi rodziny lub dziecku innego członka. Ma to zagwarantować, że 95 procent udziałów pozostanie w rękach osób związanych z klubem od pokoleń, co uniemożliwi przejęcie Realu przez inwestorów posiłkujących się kredytami.
Prezes ostro skrytykował kandydaturę Riquelme, nazywając ją syndykatem interesów. Perez zapowiedział, że po ewentualnym zwycięstwie zwoła zgromadzenie delegatów, aby formalnie rozpocząć proces zmian. Deklaruje, że jego celem jest dopilnowanie, by dziedzictwo klubu pozostało własnością socios. Real Madryt należy do swoich członków od momentu powstania, więc każda modyfikacja tego statusu wymaga zgody większości w ogólnoklubowym głosowaniu.
