Władze WTA Tour tłumaczą się z błędu technicznego po wyświetleniu rosyjskiej flagi podczas transmisji meczu. Organizacja zaprzecza, jakoby wycofała się z zakazu startów pod narodowymi barwami.
Incydent miał miejsce podczas poniedziałkowego spotkania turnieju ATX Open, w którym Oksana Selekhmeteva mierzyła się z Amerykanką Alycią Parks. Widzowie śledzący oficjalny przekaz światowy zobaczyli flagę Rosji przy nazwisku Selekhmetevy, podczas gdy Parks miała obok siebie barwy USA. Sytuacja wywołała natychmiastowe poruszenie w mediach społecznościowych. Kibice i dziennikarze zaczęli dopytywać, czy federacja po cichu zmieniła przepisy obowiązujące od marca 2022 roku, kiedy to nakazano zawodnikom z Rosji i Białorusi występy wyłącznie pod neutralną flagą.
Dziennikarz Jose Moron z portalu Punto de Break skontaktował się z WTA, aby wyjaśnić narastające wątpliwości. Federacja potwierdziła mu, że polityka dotycząca braku flag nie uległa żadnej zmianie. Pojawienie się symbolu narodowego na ekranie uznano za błąd techniczny, który nie oznacza przywrócenia Rosjanom ich barw państwowych. Organizacja zapewnia, że wszystko pozostaje po staremu, a incydent był jednostkowym niedopatrzeniem realizatorów transmisji. Wyjaśnienia te mają uspokoić nastroje w środowisku tenisowym, gdzie napięcie między zawodnikami pozostaje na bardzo wysokim poziomie.
Moment tej pomyłki jest szczególny, ponieważ zbiegł się z czwartą rocznicą inwazji Rosji na Ukrainę. Na korcie Selekhmeteva pokonała Parks 6:4, 3:6, 6:3 i awansowała do drugiej rundy, gdzie zagra z Kamillą Rakhimovą. W tle sportowej rywalizacji wciąż trwa protest ukraińskich tenisistek. Elina Svitolina, Marta Kostyuk czy Dayana Yastremska konsekwentnie odmawiają podawania ręki rywalkom z Rosji i Białorusi po zakończeniu meczów. WTA i ATP pozostają jednymi z nielicznych organizacji, które pozwalają sportowcom z tych krajów na starty w formacie neutralnym.
