Novak Djokovic wyrasta na jednego z głównych faworytów Roland Garros, ale organizatorzy turnieju właśnie rzucili mu kłody pod nogi. Jak donoszą media, Serb otrzymał najgorszy możliwy termin rozegrania meczu drugiej rundy z Valentinem Royerem. Choć 24-krotny mistrz wielkoszlemowy zaczął zmagania od pokonania Giovanniego Mpetshi Perricarda, stracił w tym starciu seta, a jego forma fizyczna budzi ogromne wątpliwości.
Serbski tenisista musi zmierzyć się z morderczym upałem, który nawiedził Paryż. Prognozy na środę przewidują temperaturę sięgającą 34 stopni Celsjusza, a Djokovic ma wyjść na kort około godziny 16:00. To najgorętszy moment dnia, co przy plotkach o jego urazie stawia go w niezwykle trudnym położeniu. Podczas gdy Alexander Zverev zagra wieczorem przy znacznie niższej temperaturze, Serb będzie musiał walczyć z pogodą i rywalem w pełnym słońcu.
Morderczy upał i kontuzja zagrożeniem dla faworyta
Godzina rozpoczęcia meczu Djokovicia zależy od wyników spotkań Igi Świątek z Sarą Bejlek oraz Eliny Svitoliny z Katlin Quevedo. Jeśli faworytki wygrają szybko w dwóch setach, Serb pojawi się na korcie jeszcze wcześniej, w samym szczycie fali upałów. Dla zawodnika, który przed przyjazdem do Paryża rozegrał tylko jeden mecz na mączce i zmagał się z problemami zdrowotnymi w Rzymie, taka sytuacja może okazać się decydująca dla losów awansu.
W drabince turniejowej czai się już kolejne zagrożenie. Jeśli Djokovic pokona Royera, w trzeciej rundzie może trafić na Dino Prizmicia. Chorwat zdołał już zszokować tenisowy świat, pokonując Serba podczas turnieju w Rzymie. W obliczu trudnych warunków atmosferycznych i braku optymalnego przygotowania, droga Djokovicia do kolejnych etapów Roland Garros staje się wyjątkowo wyboista, podczas gdy jego najwięksi rywale, jak Zverev czy Ruud, otrzymali korzystniejsze godziny meczów.
