Dan Evans wierzy, że Emma Raducanu wygra Wimbledon i sięgnie po kolejny tytuł wielkoszlemowy. Były lider brytyjskiego tenisa, który zakończył karierę wcześniej w tym roku, zwrócił uwagę na jej podejście do ważnych meczów oraz długie treningi.
Sezon Raducanu w 2026 roku był równie frustrujący, co zagadkowy, naznaczony chorobami i kontuzjami. Problemy zdrowotne wykluczyły ją z Wimbledonu oraz US Open, a uraz odniesiony w części sezonu na kortach trawiastych sprawił, że prawdopodobnie zakończyła już występy w tym roku. Mimo to Brytyjka pokazała, że potrafi rywalizować na wysokim poziomie.
Evans docenia jej podejście do wielkich meczów
Podczas swojego domowego turnieju w Queen’s Raducanu dotarła do finału imprezy rangi WTA 500, pokonując między innymi Ivę Jovic i Soranę Cîrsteę. Zagrała też w kolejnym finale WTA, tym razem w Rumunii. Evans w rozmowie z „The Telegraph” przekonywał, że wciąż widzi w niej przyszłą triumfatorkę Wimbledonu. „Naprawdę uważam, że któregoś dnia wygra Wimbledon. Tak, nie wiem dlaczego. Jest dobra i myślę, że — mówię to w możliwie najmilszy sposób — ona sama uważa, że jest dobra” — powiedział.
Evans wyjaśnił, że Raducanu nie traktuje spotkań o dużą stawkę jak czegoś wyjątkowego. „Nie w arogancki sposób, ale kiedy gra ważne mecze, jest taka: «Nieważne. To po prostu kolejny mecz». I po prostu myślę, że któregoś dnia jej się uda” — dodał. Zwrócił też uwagę na znaczenie publiczności oraz konieczność zachowania opanowania na korcie centralnym Wimbledonu, który może być onieśmielającym miejscem. Jego zdaniem Raducanu wygląda jednak na zawodniczkę, która lubi tam występować.
Przekonanie Evansa o jej możliwościach wynika także z opinii na temat treningów Raducanu. Sam rzadko oglądał jej zajęcia, ale z relacji innych wynika, że dobrze trenuje: potrafi pracować przez dwie lub trzy godziny z niewielką liczbą przerw. Evans zaznaczył zarazem, że zobowiązania sponsorskie mogą ciągnąć ją w różne strony, a o to, co powinna robić, a czego nie, trwa przeciąganie liny.
Raducanu nie figuruje obecnie na listach zgłoszeń do pozostałych turniejów WTA w 2026 roku. Jeśli chciałaby wrócić do rywalizacji jeszcze w tym sezonie, potrzebowałaby dzikiej karty. W rankingu WTA zajmuje 109. miejsce, co utrudniałoby jej udział w największych imprezach bez dodatkowych ułatwień. Po sześciu miesiącach przerwy zawodniczka może jednak wrócić z chronionym rankingiem, który pozwoliłby jej zagrać w najlepszych turniejach kalendarza WTA w 2027 roku.
