Emmanuel Petit nie ma wątpliwości, że Arsenal uniknął poważnych kłopotów, rezygnując z zakontraktowania Viniciusa Juniora. Choć Brazylijczyk uchodzi za jednego z najlepszych skrzydłowych świata, były reprezentant Francji widzi w nim zagrożenie dla harmonii panującej w Londynie.
Podczas letniego okna transferowego Mikel Arteta desperacko szukał wzmocnień na lewym skrzydle. Arsenal był gotowy zaoferować gwiazdorowi Realu Madryt rekordowy w historii klubu kontrakt, a negocjacje w pewnym momencie wydawały się bardzo zaawansowane. Ostatecznie jednak zawodnik zdecydował się pozostać w stolicy Hiszpanii, co Petit przyjął z wyraźną ulgą. Według doniesień The Mirror, Francuz uważa, że mentalność piłkarza zupełnie nie pasuje do standardów narzuconych przez obecnego menedżera Kanonierów.
Konflikt charakterów w szatni mistrzów Anglii
Petit wskazuje na ogromny kontrast między pokorą obecnych graczy Arsenalu a zachowaniem Brazylijczyka. „Widzę w Arsenalu tak wielu skromnych zawodników, więc jeśli nagle sprowadzisz kogoś zupełnie innego, może to stanowić problem, zwłaszcza przy stylu zarządzania Artety” – ocenił były mistrz świata. Jego zdaniem ego zawodnika mogłoby doprowadzić do trudnej sytuacji, z którą klub niekoniecznie zdołałby sobie poradzić bez uszczerbku na atmosferze wewnątrz zespołu.
Francuz przywołał również niedawne incydenty z udziałem skrzydłowego, w tym jego spięcie z Jose Mourinho podczas meczu Realu Madryt z Realem Betis. „Vinicius Junior otrzymuje mnóstwo krytyki od fanów, prasy i w mediach społecznościowych, ale w takich momentach wysyła niewłaściwy sygnał. Myślę, że w tej sytuacji Arsenal uniknął kuli” – dodał Petit. Podkreślił przy tym, że choć podziwia czysty talent piłkarski gracza, to jego postawa poza boiskiem i sposób reagowania na presję są czynnikami dyskwalifikującymi go w oczach legendy klubu.
Niepowodzenie w rozmowach z Viniciusem to tylko część letnich problemów Arsenalu, który mimo zdobycia mistrzostwa Anglii w maju, nie zdołał pozyskać kilku głównych celów. Klub musiał pogodzić się z odejściem Leandro Trossarda oraz Gabriela Martinelliego, a jedynym nowym skrzydłowym został Christos Tzolis. Grek radzi sobie jednak nadspodziewanie dobrze, odgrywając istotne role w wygranych starciach z Chelsea czy Napoli. Wcześniej Kanonierzy bezskutecznie zabiegali także o Juliana Alvareza, który wybrał realizację marzeń o grze w Barcelonie.
